środa, 17 listopada 2010

Projekt plastyczno-graficzny

Na początku mieliśmy dużo niebieskiego na stronie, no i jakieś książki były. Taka tematyka bibliotekarska. Jednak w bibliotece nie jest do końca bezpiecznie. Jedna podobno kiedyś spłonęła i potem szewc bez butów chodził.

Więc na razie zostaniemy przy białym. Biały kolor uspokaja. Przypomina rosłych i silnych sanitariuszy oraz surowe pielęgniarki w biały kitlach.

Pan Lew Nemejski także potrzebuje odrobinę relaksu.

Biały uspokaja.

3 komentarze:

  1. Za Wikipedią: "Barwa biała – najjaśniejsza z barw. Jest to zrównoważona mieszanina barw prostych, która jest odbierana przez człowieka jako najjaśniejsza w otoczeniu odmiana szarości." To co ja widzę, to pospolite khaki skierniewickie, ecru jakieś i ze spokojem nie konweniuje. Barwa bliższa łososiowi rozpłatanemu o kant rogu narożnika. Odwołuję się zatem do daltonizmu NOSa (Najjaśniejszego Opiekuna Strony) i wymuszam wdrożenie SCM v.2.0 (Sensible Color Management ver. 2.0). Wiążę z tą stroną niejakie nadzieję, krytyczne wręcz, i oczy mi rdzewieją jak widzę taką popelinę.
    A biblioteka spłonęła i owszem, ale to nie była biblioteka, tylko księgarnia, i nie spłonęła, tylko ją zamknęli ze względu na czytelnictwo, a właściwie na zgon tegoż. Gdyż, jak mawiają Włosi: asino chi legge (Kto czyta, ten osioł), lub jak mawiał Harpo Marx: zapałki w rękach dziecka to nie dla psa kiełbasa (choć związek to ma luźny, a kopyrajty są potemowe).
    Pozdrawiam
    Dysortograf Rzyczliwy

    OdpowiedzUsuń
  2. I tu oto widzą szanowni Goście-Czytelnicy przekład ofiary pochwyconej w psychiatryczną pułapkę grawitacyjną. Naprędce przyłożony do nosa, ust i oczu wizytatora Dysortografa chloroform (ciągle dopuszczalny i pożądliwie nadużywany w naszej klinice tak na sali zabiegów, jak w kantynie) sprawił, że osobnik ten PADŁ OFIARĄ HALUCYNACJI, brutusowo wykiwany przez własne płaty i oczodoły. Wszak widzimy, że centrum szpitalno-czytelnicze wypełnia sanitarnie kojąca BIEL, zaś khaki jako gwardia przyboczna rozparła się na flankach. Przy czym nie jest to khaki, lecz kawobeż, nie skierniewicki, lecz łowicki. W tej sytuacji skonfundowane - ale też chirurgicznie ożywione - konsylium lekarzy leczących i nie mniej leczonych na tej Stronie, składa wniosek o lobotomizowaniu obywatela Dysortografa i przeznaczeniu jego narządów (i tak zawodnych, a wręcz volksdojczowo dywersujących samegoż właściciela) nauce; dział frankensteinologia niestosowna. Przy czym Dysortograf proszony jest i pożądany i rozkazywany, by sam wyrok ten podpisał. Dysortograficznie i akupunkturyjnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Stężenie chloroformianów w lokalu, w którym pomieszkuje i uprawia TFUrczość, autor lwów poczętych z kazirodczych dywagacji niewerbalnych Echidny i Ortosa, przewyższa to dopuszczalne o jakieś dwa i pół zgonu. Imputowane halucynacje są zaledwie trikiem technicznym, abominacją napawającym wszystkich natchnionych, nade wszystko ceniących sobie SŁOWO i kunszt oracji. Niecne i nudne zabawy z Hatemelem nie podlegają nawet pod kodeks Boziewicza i jako takie nie warte są mojej reakcji, a więc też i radosnego sieczenia kordelasem, falchionem, czy choćby ordynarnym pałaszem. Kawobeż, potocznie nazywany sraczką, nawet jeśli pojawia się to na flance, to na tyłach (bez dosłownych skojarzeń defekacyjnych) objawia się tikiem nerwowym pod postacią spontanicznego kopnięcia się w głowę. Imć NOS winien być słowny, akuratny, fason trzymający i jeśli z ust (palc) pada jakiekolwiek formalne zapewnienie, to za cenę rzyci słowa rzeczonego dotrzymać musi. A jak nie, to oficjalna mea culpa, errata i referendum, celem omówienia strategii rozwoju portalu (czy aby nie za szeroko?). Tu pojawia się pytanie, czy pytajnik nie stoi w opozycji do kropki za nawiasem i jak sobie z tym poradzić...
    Wycieczki w kierunku mego płata czołowego są równie nie-na-miejscu, jak zaglądanie słoniowi pod ogon, gdy ten siada, bowiem słoje z jego wycinkami stoją samotrzeć w archiwum muzeum osobliwości. Zastępujący je implant wykonany z miąższu arbuza wydziela przyjemną woń, aczkolwiek słabo przyswaja zasadzonego neurona i zdaje się psu na budę. Na nic zatem lobotomizowanie i narządów przeznaczanie. Z pustego pęcherza nawet Salomon nie naleje. Przystać mogę jedynie na kolejną porcję znieczulaczy.
    To jak będzie? Biały, czy tak sobie będziemy fiklać? Jak nie-biały, to proszę o sformuowanie jakiegoś planu pięcioletniego, żeby można się było przygotować na podobne dewiacje kolorystyczne. Przejrzyście ma być! I (można zaczynać od spójnika?), żeby się lwy nie kojarzyły z owym starym już dowcipem:
    - Dzień dobry. Sraczka się nazywam.
    - Hmm Hmm hmm. Rzadkie nazwisko.
    DR

    OdpowiedzUsuń