wtorek, 8 lutego 2011

Z tętentem husarskim...


...zbliża się ciężka chorągiew 4 nowych, mrocznych i jak zwykle psychiatrycznie frapujących historii. Ciężka chorągiew. Miażdżąca. Treścią, która znikąd się nie wzięła. Tę treść poprzez moje okupowane płaty mózgowe przekazuje zatrwożony Duch Cywilizacji Homo Sapiens&Resztahominidów. Nowe opowiadania kwalifikują się naturalnie, a nawet ponadnaturalnie do Konkursu na Najlepszego Lwa. Co ciekawe, głosy nadal oddają wyłącznie Panie, co uskrzydla husarsko, wręcz hetmańsko - lecz i frapuje.
Czy zdaniem Panów przemoc zawarta w opowiadaniach jest nazbyt mikra? Przysługująca takich głupikom walczącym na dnie akwarium o ziarno kwarcytu? A może ironii powinno być więcej? Sarkazmu?
No to, na wszystkie lasy tej Ziemi wypalone kometami i helikopterami Black Hawk - będzie więcej. Czarny Humor spadnie spomiędzy chmur niczym topór upuszczony przypadkiem* przez Thora.
Będzie więcej ironii i eksterminacji, skoro takie jest życzenie dżentelmenów mylących Stronę ze żłobkiem szynszyli. Już wkrótce - groza zawisła w powietrzu, niczym upiór powstały z rozstrzelanego rzezimieszka. Groza wisi...
...i wisieć będzie, dopóki Operator nie opuści kokonu, w który - niestety, czas to ujawnić - wpełza czasem, gdy nachodzą go myśli filozoficzne o metamorfozie. W kokonie tkwi dwa dni albo sześć tygodni, co zależy od funkcjonowania szyszynki i skuteczności pułapek na kawalarzy-domowników. Ci bowiem -poirytowani metamorficzną filozofią - czynią próby podpalenia, podpiłowania lub obłożenia kokonu klątwą papieża Marcina V, który już przeklinał Polaków za pobicie Teutonów pod Grunwaldem. Gdy Operator mój a Przyjaciel opuszcza kokon, nie zawsze jest pięknym motylem. Często upada z rumorem na podłogę (kokon podwieszony jest u żyrandola zrabowanego z pałacu w Czerniejewie), a gdy domownicy skazani na tak kłopotliwe współżycie wpadają do salonu, dostrzegają gramolącą się z podłogi poczwarkę albo larwę bardzo pozaziemskiej urody.
Wszak kokon i tym razem opuści. Podobno już czujki zameldowały o pierwszych pęknięciach w kokonie. Coś trzeszczy, a ze środka słychać śpiew aramejski. I kra ruszyła.
Jest więc nadzieja. Lada dzień nowe historie uwolnione z płatów proroka-szaleńca rozświetlą Stronę niedorzecznym, acz fascynującym Mrokiem.
Słychać tętent husarii...
Wszak jedna z historii odda hołd tej najpiękniejszej jeździe, jaką mieszkaniec Ziemi był stworzył.
Czekajmy.

*nie ma przypadków.

4 komentarze:

  1. Nic z tego nie rozumie. Po co tak trudno pisać? Ludzi tylko denerwuje.
    Miłosz

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystko zostanie uzasadnione w filmie biograficznym o Autorze "Psychiatryczny mimo woli".

    OdpowiedzUsuń
  3. ludzie! smiejcie sie a nie denerwujcie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Pod takim transparentem przeszedłbym Alpy.
    Jak Hannibal ze słoniami.

    OdpowiedzUsuń