piątek, 18 marca 2011

300 mil do nieba****
1989 dramat, Polska
Kapitalny, bardzo energetyczny film. Scenariusz oparty na faktach. Czasy socjalizmu. Dwóch braci - doprawdy berbecie - żyje wraz z rodziną w tak frustrujących warunkach (materialnych i politycznych), że rozbudzone marzenia i polot wyobraźni pchają ich do szalenie ryzykownego planu ucieczki do Europy Zachodniej. Plan szalony, bo ryzyko jest równie wielkie, co uciążliwość owej eskapady, z którą to uciążliwością przyjdzie się im zmierzyć. Film jest wprost potężnym tworem i takich też dostarcza emocji. Na siłę tę wpływa kilka czynników. Po pierwsze - fantastyczne aktorstwo Wojtka Klaty i Rafała Zimowskiego , którzy odgrywają role braci. Po drugie - rzadko to chwalę w polskiej kinematografii starszej - kamera! Po trzecie: reżyseria Dejczera. Po czwarte - i to jest decydujące o wiktorii przełamanie kawaleryjskie na skrzydle - niezapomniana (powtarzam: NIEZAPOMNIANA) muzyka Michała Lorenca. Moim zdaniem jeden z najlepszych soundtracków w historii polskiego kina. A filmy polskie rozsadza nierzadko fatalny pomysł na muzykę. Tu - urzeczenie. Zostałem porwany, uniesiony i - wzruszony. Zwracam Wam uwagę na scenę, gdy chłopcy zostają zaproszeni do mieszkania duńskiego muzyka i uraczeni małym koncertem. Magiczna chwila dla nich - magiczna chwila dla mnie. Film ma tylko jedną irytującą wadę. Otóż warunki życia bohaterów ukazano jako skrajnie nędzne. Odrzucająco bezbarwne. Polacy, których ujrzeli widzowie duńscy czy szwedzcy, mogli im się zdawać potomkami zagonów tatarskich, porzuconych przez dowódców. Wszystkie sceny pokazują kraj nieznośnie nędznie, szaro, smutnie, wręcz umarło. Co nie jest prawdą, bo jestem dzieckiem PRL i piękne, schludne domy i ulice, tudzież lokale, też pamiętam. Wygląda na to, że reżyser, by zszokować maksymalnym kontrastem widza, dokonał manipulacji, a ja nie lubię, gdy się mną manipuluje. Niespecjalnie też wesoło mi na duszy, gdy myślę o reakcjach widzów skandynawskich na Polskę pokazaną tak jednostronnie. Ta wada nie może jednak ściągnąć filmu w dół. Jest zbyt piękny, zbyt unikalny, i zbyt wrastający w serce. Polecam z całych sił. Autor.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz