środa, 23 marca 2011

Bzzz...bzzz... czyli ostatni lot pszczółki

Przed Wami zagadka. Poniżej zamieszczam opowiadanie.W pierwszym odruchu chciałem zamieścić przepis na ciasteczka greckie, ale przełamałem ten socjopatyczny objaw i zamieszczam opowiadanie.
I tu zagadka: kto je napisał? Zgadujcie, moi drodzy...
Podpowiedź I: nie ja.
Podpowiedź II: nie Papcio Chmiel.
Podpowiedź III: ta osoba brała udział w konkursie urodzinowym.
Czy zdradzi ją styl?...



Autor: ?






Pszczółka

Karolina wstała tego dnia bardzo wcześnie, praktycznie o świcie. Wpadła do sypialni rodziców jak burza i zawołała głośno, szarpiąc matkę za ramię:
- Mama dzisiaj mamy balik kostiumowy w szkole! Miałaś mi kupić kostium pszczółki! No miałaś! No i nie ma! Gdzie jest?! - nieco histerycznie pytała Karolina zaspaną matkę.
- Cicho Karolinko, tatuś jeszcze śpi, jest bardzo zmęczony po pracy. Kostium jest w szafie w przedpokoju. A teraz daj nam jeszcze pospać dziecinko, jest dopiero świt.
Karolina nucąc pod nosem szybko wybiegła z pokoju. No i rzeczywiście! O Bogowie! Kostium wisiał w szafie i był wspaniały! Karolina natychmiast założyła go na siebie i biegała po całym domu robiąc bzzzz! bzzzz! bzybzybzy!
Nie mogła doczekać się wyjścia do szkoły. Dzisiaj przecież nie było lekcji, tylko balik przebierańców dla dwóch klas. I trzeba było mieć kostium, koniecznie!
Przełknęła śniadanie, pochłaniając je gwałtownie niczym kaczka i pobiegła na szkolny autobus. Kiedy podjechał, okazało się, że rzeczywiście wszystkie dzieci są poprzebierane. Najwięcej było oczywiście debilowatych księżniczek i królewien, chłopcy poprzebierali się za kowbojów i piratów.

- Co za durne kostiumy! Tylko ja jestem taka oryginalna!
Pobzykując wesoło, Karolina wpadła do klasy i jak tylko zaczęła grać muzyka, zaczęła tańczyć, pokrzykując na cały głos:
- Mam najlepszy kostium! Bzy bzy bzy bzy bzy bzy!- czym nie wzbudziła raczej sympatii reszty uczestników zabawy.
Po baliku postanowiła nie jechać szkolnym autobusem, tylko iść przez miasto, bo wszyscy musieli zobaczyć, jak wspaniale jest przebrana. I rzeczywiście, ludzie uśmiechali się do niej na ulicy, gdy kręciła się w kółko, bzycząc rozgłośnie. Nie zwracała uwagi na to, że zrobiło się już ciemno, co tam, że rodzice będą krzyczeć i się denerwować! Musi przecież pokazać się całemu miastu!

Nazajutrz rano uduszoną pszczółkę z oklapłymi czułkami znaleziono w parku.

11 komentarzy:

  1. Zakończenie tak gwałtowne jak nieodwracalne... aż mi czułki oklapły.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pszczółka jest przestrogą dla wszystkich by nie łazić w kretyńskim stroju pszczoły :) ONO

    OdpowiedzUsuń
  3. No chyba że po domu. Ja na przykład chodzę po domu w kaftanie.
    To bardzo duży dom jest.
    Bardzo duży.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bzzz bzzz bzzz...szkoda pszczółki :-( oklapnięte czułki ma !
    Gama

    OdpowiedzUsuń
  5. opowiadanie niby o pszczółce a tu prosze...

    OdpowiedzUsuń
  6. Patologia po prostu.
    Nawet u owadów mamy zjawisko patologii.

    OdpowiedzUsuń
  7. Apropos przebierania
    Niedawno oglądałem pewien program o grupie amerykanskich studentow ktorzy po zdanym egzaminie postanowili poszaleć i poimprezować w lasach Yellow Stone.Jak to młodzież był alkochol,i inne używki oczywiście wszyscy byli przebrani.Około północy jeden z nich w stanie mega upojenia znalazł się oko w oko z samicą grizzli.Biedak myślał,że to koleś w przebraniu misia i ochoczo dobrał się do zwierza.Możecie pomyśleć jaki był jego koniec.....

    Ryczący Bawół

    OdpowiedzUsuń
  8. Smutny incydent wywołany alkoholem i bezmyślnością.
    I naruszeniem terytorium króla w szarym futrze.
    Z drugiej jednak strony... może i jakiś kolega dokonał bezkarnej rozprawy z konkurentem do dziewczyny, UDAJĄC NIEDŹWIEDZIA...

    OdpowiedzUsuń