sobota, 30 kwietnia 2011

Dwie skrajnie odmienne historie doktora Setha

Co na pewno Was zaskoczy. Jak mi wyznał w e-mailu Seth, dziś ogarnął go nastrój mroku tak głębokiego, że beznadziejnego. Że doktor nie przesadził, przekonałem się podczas czytania Symeona, opowiadania zrodzonego z takiego nastroju. I śmiem twierdzić, że Seth tkwił dzisiaj w mroku i głębi jednego z rowów oceanicznych; prawdopodobnie chodzi o rów przepastny na 9175 metrów i zwany Rynną Santa Cruz. Przy Symeonie czeka Was lektura ponura, nadziei próżno oczekiwać.
Na szczęście doktor Seth poprosił, by dla psychotropowego zrównoważenia opublikować także jego typową historię groteski zabawnej i zwieńczonej morałem ( Meduzę). To pozwoli zachować zmysły tym, których zamroczy "Symeon".

Nadesłał: dr Seth




Symeon

Symeon mieszkał z matką od początku, kiedy to (z mała pomocą kleszczy) został wyciągnięty z brzuszka mamusi. Ojciec odszedł jeszcze przed jego narodzinami, toteż Symeon nigdy go nie poznał. Sytuacja ta trwała już od 15 lat. Symeon pilnie się uczył, chciał zostać elektronikiem. Stosunki między nim, a mamusią układały się pluszowo-misiowo, dopóki Symeon nie skończył 16 lat i nie postanowił sam kierować swoim życiem. Skończyło się wychodzenie na spacery z trzymaniem się za ręce, wspólne wyprawy do lodziarni i na filmy dozwolone od lat 15. Skończyło się wspólne spanie w jednym łóżku i wspólne kąpiele, a co gorsza, Symeon zaczął palić papierosy! Mamusia nie mogła tego po prostu znieść! Skończyły się dla niej dni idylli!
A co jeszcze gorsza, Symeon wyrósł na powalającego urodą chłopaka, którą odziedziczył po ojcu. Nie było dni, żeby ktoś nie przesiadywał w jego pokoju (zamkniętym na klucz), a skoro zamkniętym, to wiadomo po co. Mamusia szalała z zazdrości.
Któregoś dnia w ataku szału rozwaliła zamek łomem. Zastała Symeona w łóżku w sześciokącie miłosnym. Ze zdławionym okrzykiem natychmiast wybiegła do łazienki, gdzie wymiotowała okropnie przez pół godziny. Przez resztę dnia syczała, mruczała i bąkała pod nosem i bez przerwy wrzeszczała na swojego syna, że jest dziwkarzem, latawicem itp.
Zapadła wreszcie noc. Jedna z tych cichych, kiedy każdy najlżejszy odgłos wydaje się krokiem nadchodzącego potwora... Symeon, w samych spodenkach, bezszelestnie wyszedł ze swojego pokoju. Wyszedł z domu, kierując się w stronę drewutni. Zabrał ciężką siekierę i wszedł z powrotem do domu. Bezdźwięcznie otworzył drzwi do sypialni matki i podszedł do jej łóżka. Przypatrywał się jej długo. Pierwszy cios okazał się najtrudniejszy, kiedy trzask gruchotanej czaszki rozległ się po całym pokoju. Potem poszło znacznie szybciej. Symeon zadawał niezliczone ciosy wszędzie, gdzie tylko się dało. Przestał dopiero po jakichś dziesięciu minutach. Wypuścił siekierę z dłoni i zapalił światło. Widok był porażający. Kawałki czaszki, mózgu i kończyn walały się po całej sypialni, tonąc w morzu krwi.
Symeon bardzo długo wpatrywał się w pobojowisko, potem zmrużył oczy, uśmiechnął się tym swoim uśmiechem fotomodela i wyszedł z domu.
Szedł tak długo, aż dotarł do posterunku policji. Przyznał się do zabójstwa, opowiadając o wielokrotnym wykorzystywaniu i molestowaniu przez matkę oraz innych rodzajach zadawanych mu przez nią tortur.
Ze względu na okoliczności łagodzące został skazany na dwa lata pobytu w zakładzie półotwartym. Tam mógł wreszcie w pełni wykorzystać swoją w pełni rozbudzoną przez matkę seksualność. Tak, w to było mu graj...



Nadesłał: dr Seth









Meduza

Gilalla i Trombocja z racji tego, że był okropny upał, udały się na plażę. Natychmiast się rozebrały i radośnie wskoczyły do morza. Pluskały się, opryskiwały wodą, zaśmiewając się radośnie.
W końcu wdrapały się na wielki materac i dryfowały, opalając się, Nagle Gilalla zawołała:
- O, jaka wielka meduza!
I wskoczyła do wody, żeby dokładnie ją obejrzeć. Podpłynęła do niej; zaiste meduza była olbrzymia i miała piękny granatowy kolor.
- SLURP! - i Gilalla zniknęła nagle w środku meduzy.
Trombocja osłupiała, a potem z całej siły zaczęła wołać o pomoc. No, ale kto niby miał ją usłyszeć? Konik morski? Z całej siły zaczęła niezdarnie wiosłować rękami w kierunku brzegu. Nagle spod materaca z wielkim pluskiem wysunęły się ogromne parzydła meduzy. Widocznie nie miała jeszcze dość. Parzydła smagnęły Trombocję w brzuch, rozcinając ją na połowę. Parzydła bez trudu wciągnęły ja pod wodę i Trombocja znikła w otworze gębowym meduzy.
Więc po cóż wyszukiwać i zaczepiać meduzy, zamiast budować zamki z piasku i pluskać się przy brzegu niczym radosne małe brzdące?

8 komentarzy:

  1. "Meduza" jest czymś, co osobiście uwielbiam u doktora Setha. Ofiary giną, przepadają gęsiego, nikt się z nimi nie certoli - a masakrze towarzyszy zabawne ujęcie sprawy. Jak można nie zaufać fachowcowi tak dowcipnie okrutnemu? Pod nóż, pod lancet, pod piłkę tarczową - spieszcie do Setha.
    A jeśli zamroczenie/zgnębienie "Symeonem" okazało się tak silne, że "Meduza" z rowu nie wyciągnęła, polecam ratunkowy rzut na prawą flankę, gdzie w postach popularnych (PP) należy niezwłocznie przeczytać opowiadanie Kuby Tygrysa.
    Nie muw tego pszy pjekażu...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też uwielbiam opowiadania doktora Setha:)
    Tak też kończą zaborcze mamusie ...a na ploty do koleżanek a nie syna podglądać !!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. @Black Ghost, dziękuję, bardzo miło mi się zrobiło:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo lubię opowiadania w których jednym z głównych bohaterów jest siekiera :)A co do Gilalli i Trombocji to nie wiem dlaczego mam wrażenie, że były to baaardzo pulchniutkie dziewczęta w kolorowych plażowych kapeluszach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ucięte głowy...wysypują się z szafki na pikle...urwane głowy...ukręcone głowy...toczą się po całym domu...dobijają się do drzwi...głowy, głowy...

    OdpowiedzUsuń
  6. Zjawo Wyjcowa, czy Ty to jakieś Twoje zapiski z pamiętnika nam tu prezentujesz nieśmiało???

    OdpowiedzUsuń
  7. To mogą być zapiski z karty pacjenta. Pełno mamy takich.
    Black Ghost - wyglądasz zjawiskowo!

    OdpowiedzUsuń
  8. ONO - czy chodzi może o córki Mrs Solis?

    OdpowiedzUsuń