piątek, 22 kwietnia 2011

Jaki wpływ mają muchy na pogodę ducha człowieka?

Dr Seth udowadnia, że istotną. A czyni poprzez opowiadanie, które przesłał mi o północy. Bez względu na przesłanie i stosunki dyplomatyczne panujące między doktorem Sethem, a Anonimowym Krytykiem tudzież doktorem Marcelem, a Jedi (w ogóle relacje między lekarzami, a petentami przychodni rzadko są miłosierne i skoncentrowane na grze w Pchełki) - jest to opowiadanie zabawne.
No cóż. Taka już jest moja linia groteski.


Nadesłał: dr Seth






MALKONTENCJA

(SPECJALNIE DLA ANONYMOUSA)

Malkontencja miała muchy w nosie już od samego porodu. Krytykowała dosłownie wszystko, najpierw donośnym płaczem, potem plując kaszką dla dzieci - a potem obgadywała bardzo brzydko wszystkie dzieci ze szkolnej klasy.
Pewnego dnia zatroskana jej wiecznym krytykanctwem matka kupiła jej pieska. Myślała, że z czasem, dzięki zabawom z pieskiem, Malkontencja zacznie zachowywać się wreszcie normalnie. Jednakowoż nic to nie pomogło... Malkontencja wiecznie narzekała, że pies jest wstrętny, obrzydliwy i w ogóle ohydny. Na przyjęciach organizowanych przez rodziców za wszelka cenę usiłowała zepsuć atmosferę, co zwykle jej się udawało. Goście rozchodzili się nadzwyczaj szybko. Tymczasem wiecznie obrzucany ironicznymi i chamskimi słowami pies wreszcie dorósł. I pewnego razu, kiedy Malkontencja smacznie spała - zepsuwszy najpierw rodzicom atmosferę w sypialni i mówiąc im, ze są obrzydliwi - pies przyszedł do jej pokoju. I jednym mocnym chapnięciem odgryzł jej nos.
Od tej pory Malkontencja przestała mieć fumy i muchy w nosie. Bo nie miała już przecież nosa.

8 komentarzy:

  1. W zasadzie zakończenie jest optymistyczne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Noo, o ile ma się jeszcze czym kichnąć...

    OdpowiedzUsuń
  3. Czuję się zaszczycony, iż szanowne gremium tak zwarło szeregi przeciwko mej skromnej osobie. Czekam na jakiś wymownie szkaradny pomnik w spiżu.
    Anonim

    OdpowiedzUsuń
  4. no ale juz podpis chociaz jest:D a pomnik to ty sobie wiesz gdzie zamieść!!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowy, a może tak pomnik wycięty w Ciemnej Wodzie...? ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Warto zwrócić uwagę, że te szeregi zwarły się niewymuszenie (albowiem hasła unifikacyjno-mobilizacyjne typu "Wróg u bram" czy "Na bagnety!" z ust Autora wszak nie padły)... Uświadomienie sobie tego faktu może zaowocować jakąś minimalną dawką pokory, a to wszak kręgosłupa nie łamie;-).

    OdpowiedzUsuń
  7. Spiżu co prawda nam zbrakło, ale możemy Anonimowemu postawić pomnik gipsowy. O ile przypadkowy przechodzień nie potknie się o wystającą płytkę chodnikową i na nieszczęście go nie roztłucze, powinien zachować się dość długo.Aż do pierwszego deszczu.

    OdpowiedzUsuń