niedziela, 17 kwietnia 2011

Raptowność nieszczęście sprowadza - w 2 nowych opowiadaniach Setha

Impulsywność i skłonność do popadania w trwogę niespecjalnie idzie w parze z trzeźwą oceną sytuacji i ujmującym wyważeniem lwa salonowego. O tym, że raptusy lub ich ofiary mogą zapłacić wysoką cenę za brak opanowania gipsowego [posążku] Buddy - przekonuje Seth w poniższych historiach, prawdopodobnie opartych na faktach południowopolskich.
Uwaga: opowiadania tylko dla ludzi oswojonych z rozlewem krwi i rozsypem ciał.
Albo dla szczególnie opanowanych. Takich Buddów gipsowych.

Nadesłał: dr Seth









WYSKOK

Wystraszona śmiertelnie Wyskoczja nie widziała innego wyjścia. Ujrzawszy na lampie wisielca, w straszliwej panice wyskoczyła przez okno razem z szybą. Jako, że mieszkała na 24 piętrze, raczej niewiele z niej zostało. Coś w rodzaju rozpaćkanego arbuza.
A tymczasem okazało się, że na lampie wisiała świeżo uprana suknia wieczorowa, którą Wyskoczja sama tam powiesiła do wyschnięcia.


Nadesłał: dr Seth









FIGURYNKA GIPSOWA

Leopoldyn obudził się wcześnie rano, jak zwykle około ósmej, kiedy reszta rodziny jeszcze spała w najlepsze. Po cichutku, na palcach zszedł na dół do salonu i włączył TV. Nic ciekawego jednak nie było, wszystkie bajki polegały na wzajemnym wybijaniu się przeróżnych potworków. A Leopoldyn bał się takich bajek.
Zaczął więc bawić się bibelotami matki. Od lat miała zwyczaj obstawiania całego domu najróżniejszymi figurkami typu pasterki, amorki i inne podobne paskudztwa. Co raczej chyba nie najlepiej świadczyło o jej guście.
Leopoldyn bawił się przez dłuższą chwilę, a gdy "państwo młodzi" mieli się właśnie pocałować, gipsowa panna młoda wyślizgnęła mu się nagle z rąk i spadła na ziemię, rozbijając się na drobne kawałeczki. Odgłos był raczej donośny i natychmiast zwabił matkę do salonu. Spojrzała na roztrzaskane zwłoki panny młodej i złowróżbnie spytała:
- Co zrobiłeś?
- Aaaa... - wyjąkał wystraszony Leopoldyn.
- Nie mów "aaaa" bo nie jesteś u lekarza! Pytam się co zrobiłeś z tą figurką?!
- Ona... ona upuściła mi się
- Upuściła SIĘ? Czy to TY ją upuściłeś? Ty mały, wredny, żmijkowaty bachorze! Wiedziałeś, jak bardzo lubię te figurkę! Zrobiłeś to specjalnie ty wszarzu!
- Nie...nie...nie... - szlochał Leopoldyn
- Kara musi być - rzekła sucho matka i wyszła z salonu. Wróciła z tasakiem do mięsa.
- Każdy twój wstrętny paluch, którym dotykałeś moją figurkę, zostanie srogo ukarany. Daj łapę!
Przyszpiliła mu rękę do stołu z całej siły i wziąwszy ogromny zamach, uderzyła w palce Leopoldyna. Tłukła tak długo, aż obcięła wszystkie.
Leopoldyn został odwieziony do szpitala z całkowicie rozerwaną ręką z powodu, jak podała matka, wsadzenia ręki do młynka do mielenia odpadków w zlewie. Zanim jeszcze Leopoldyna rozłączono z matką, zdążyła szepnąć mu do ucha:
- Jeśli powiesz choć słowo, zakradnę się do ciebie w nocy i roztłukę ci głowę jak przegniłą dynię. Rozumiesz?
Dłoni Leopoldyna nie udało się oczywiście uratować. Niestety, konieczna okazała się amputacja.
A figurynka panny młodej kosztowała na targu 10 centów. I było ich tam istne zatrzęsienie.
No i po co od razu się tak denerwować?

12 komentarzy:

  1. Przerażające historie, szczególnie ta druga... Podobno Seth pisze pismem automatycznym. Jeśli to prawda - to KTO lub CO przemawia przez niego? Myślę, że nim padnie odpowiedź, ewakuujemy lewe skrzydło szpitala.
    I prawe.
    I bejzment.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam i grzecznie rączki za siebie biorę:)
    Aż mi dech zaparło....Seth!
    ..i to za filarkiem też ..Autor raczy ..

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale co tam? Co tam za tym filarkiem? Mam tam przyjść na spotkanie? Na schadzkę? O której??

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się Gamo, że opowiadania Ci się podobały:)
    W końcu o to przecież w tej całej zabawie chodzi i jeśli choć jedna osoba się usmieje nad moim opowidaniem, to uznamto za pełen sukces.
    Dla znanych nam skądinąd krytykantów uszykowano już izolatki z pasami!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dr Seth!no pewno że mi się podobały:)...no i te paluszki Leopoldyna...do tej pory nie mogę się otrząsnąć z tej traumy!:))
    A jak tylko pomyśle o tej dyni ...ciarki...

    Autorze;-) jaka schadzka! jak ja bym śmiała ;-D
    O ewakuację filarka tylko prosiłam !!!;))))

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale co z tym filarkiem, bo nie łapię? Niestety, podchodzę do komentatury późną nocą i połowa moich płatów mózgowych wypowiada służbę. Cholerne bolszewiki zbuntowane.

    OdpowiedzUsuń
  7. Autor się nie przejmuje:))!! mnie też usypiają płaty skroniowo - oczne... bo toż już i nocne godziny upiorne są ! i po omacku ja za ten filark się udaję zawsze ;))) no i o to w tym wszystkim chodzi!

    OdpowiedzUsuń
  8. Skoro tak, to w porządku. Dobudujemy trochę filarów w szpitalu. Kosztem dachu, bo materiał trzeba z czegoś ściągnąć.

    OdpowiedzUsuń
  9. O !! no i właśni, będą gwiazdy na niebie świeciły dla dochtorów! ...nie będą musieli amputacji robić przyświecając sobie zapalniczkami ;))

    OdpowiedzUsuń
  10. Zapalniczkami to się zabiegi na VIP-ach rozświetla. Reszcie po omacku!:)

    OdpowiedzUsuń
  11. bardzo zabawne opowiadanka!!! WYSKOK oficjalnie zostaje moim ulubionym na tej stronie!!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale chyba nie na tyle, żeby wyskakiwać...?

    OdpowiedzUsuń