piątek, 15 kwietnia 2011

Zawiłości relacji matka-syn w nowym opowiadaniu Stefana Ociosana

Relacje rodzinne rzecz trudna. Konflikty eskalujące się do ataku na krewnego przy pomocy maczugi krzemiennej czy kołka cisowego znane już były w czasach, gdy ludzie nie znali koła i zastępowali je trójkątem. Stefan Ociosan udowadnia w dramatycznej historii Hipopotam, że harmonia familijna jest wciąż celem trudnym do osiągnięcia. Mimo, że mamy już to koło.
Poczucie humoru Pana Ociosana jest specyficzne. Jego historie wojen indiańskich wywołały największe kontrowersje i prawdziwy podział emocjonalny: część czytelników wyraziła uznanie i przyznała się do rozbawienia, niektórzy zaś potępili autora i skłonni byli ukrzyżować. Jak będzie tym razem?

Nadesłał: Stefan Ociosan



Hipopotam




Puk! Puk!
- Kto tam?
- Hipopotam!
- Och, mamo! Nie rób ze mnie balona - Peter z uśmiechem otworzył drzwi.
W następnej chwili jego pomiętoszony zezwłok przefrunął przez przedpokój i salon, by następnie wylecieć oknem.
- Jeśli mówię, że hipopotam, to masz mi wierzyć, gnojku! - rzuciła mama wściekle.
Czuła wielkie rozczarowanie.
Tak, tak, Peter miał nerwową matkę.

11 komentarzy:

  1. Nie rozpisał nam się Pan Ociosan, po prawdzie. A i drugiej części trudno tu oczekiwać - skoro 50% bohaterów zostało zlikwidowanych.
    Ale z drugiej strony "Hipopotam" daje jasny przekaz tak matkom, jak ich synom.
    Matko! Nie traktuj syna dojrzałego (domyślamy się: ...nastoletniego) niczym pięcioletniego brzdąca, który wciąż tkwi w świecie kukiełkowo-pajacykowym i nie wie, że życie sprowadza się na grabieży i zakopywaniu pokonanych rywali w ogrodowej grzędzie sałatowej!
    Synu! Doceń starania matki swej, która zadziwia fantazją i poświęceniem, bowiem dla niej zawsze pozostaniesz pacholęciem u serca podwieszonym!
    Wzruszająca to historia.

    OdpowiedzUsuń
  2. piękne opowiadanie!!! urzekła mnie ta historia!

    OdpowiedzUsuń
  3. A mnie się podobało;-)bo ja kocham hipcie!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Hipopotam musiał być kroplą, która przelała kielich.

    OdpowiedzUsuń
  5. I mnie się tak wydaje. I w ogóle ten Peter niespecjalnie sympatyczny był. A takie mateczki, co mają poczucie humoru, to skarb!

    OdpowiedzUsuń
  6. Genialne!!!:)
    Zawsze podziwiałem stanowcze matki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Słabe, a i tak słychac peany. Niedługo wystarczy napisać dowolne zdanie, żeby było "świetne". Zacznijcie trochę narzekać, bo poziom osiągnie zero absolutne. Czuję rozczarowanie, bo zabrakło recenzji, że to "wybitna groteska".
    Podpis
    PS. Czekam oczywiście na dramatyzujące egzorcyzmy Dr Setha pod adresem anonimów. Bo się zna.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo dobra recenzja! Czekamy na dalsze.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakkolwiek może uda się już bez tej uderzającej uszczypliwości? Bo nawet krytykę można podać na tacy - jeśli nie życzliwości - to choć wyważenia.
    Polecam napar z głogu, bo sercu służy.
    I zapraszam do nadesłania własnej twórczości, którą równie serdecznie i przyjaźnie, i z tym samym humorem pogodnym ocenimy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale ja się nie obrażam! Jak czytałem, konwencja strony dopuszcza humor absurdalny i swobodną kpinę? No więc ja bardziej kpię z czytelnika niż coś treścią przekazuję. Liczę, że się czytelnik nie obrazi. Zresztą Autor też z czytelników czasem żartuje i mi się to podoba:))) Nie obrażam się i właśnie wysyłam e-mail z nowym opowiadaniem. Też będzie głupkowate,niech więc czytelnicy dystans trzymają. ;-) No chyba nikt tu na stronę nie wchodzi po style Dostojewskiego? przecież chodzi o humor tak naprawdę... Stefan Ociosan.
    PS. Ale Seth pisze świetnie i zawsze się śmieję. Nie wiem, czemu ktoś się tu dziwnie czepia akurat jego. Niech już na mnie sobie zły humor odreagowuje, co tam!:))

    OdpowiedzUsuń
  11. Proszę mailować! Przyda się trochę dr Setha "poprzetykać" - w chłodni, pośród mrożonek indyczych, zalega już 6 jego opowiadań...

    OdpowiedzUsuń