sobota, 9 kwietnia 2011

Zoostawcie zwierzęta w spokoju

Jak widzieliśmy, ktoś obruszył się specyfiką opowiadania "Słoń" i komentarzami, które żalu dla ofiar nie wyrażały. Nie pierwsza to reakcja ze strony Gościa, który nie od razu orientuje się, w jaki klimat dokładnie trafił. Na Lwach Nemejskich króluje humor czarny, absurd i groteska. Oznacza to między innymi dozwolone, skądinąd osobliwe żarty na temat spraw, które w życiu codziennym zabawne nie są. Brak entuzjazmu (i zrozumienia) dla tego rodzaju humoru u wielu ludzi, jest oczywistością, które Lwy Nemejskie akceptują. Wszak nie wszyscy szpinak lubią. Jakkolwiek - wbrew sugestiom Komentatora, który pobrzmiewał wyszukanym stylem Zygi - krytykować ów styl i zawarte na Stronie opowiadania można, to ma owa Strona charakter taki, a nie inny i zmiany w tej materii przewidywane nie są.
Osoby, które wejdą tu pierwszy raz i zaznają wstrząsu cywilizacyjno-obyczajowo-etnicznego, odczują niesmak, oburzenie i rozczarowanie - zostaną przez nas wszystkich dobrodusznie (choć nie bez żalu) odprowadzone z powrotem do bramy. Na pożegnanie wręczamy balony z naroślami i kroplówki bez zawartości płynnej.
Przypominam też, że wszelką informacją (na przykład: którędy do wyjścia, gdzie stołówka, gdzie prosektorium, cmentarz [dla pacjentów] czy smętarz [dla zwierzaków]) - służy doktor Marcel.
Wracając do ponurych w istocie kwestii traktowania zwierząt, szczególnie w cyrku, to w konwencji Strony Nemejskiej można pozwolić sobie na wytoczenie krwawej wojny i wendetty zwierzęcej na ludziach, choćby po to, by odreagować. W rzeczywistości temat szczególnie humorystyczny niestety nie jest. Zamieszczając na home opowiadanie Setha nagle odczułem impuls, by napisać coś w sprawie całkiem już poważnym tonem - co o dziwo też mi się czasem zdarza. Osoby zainteresowane moim stanowiskiem odnośnie ogrodów zoologicznych i cyrków zapraszam do przeczytania mojego artykułu Cyrk koncentracyjny, który zamieściłem na portalu eioba przedwczoraj:
http://www.eioba.pl/a/33yi/cyrk-koncentracyjny
Tymczasem trzy nowiny, by odejść co nieco od zafrasowania.
Po pierwsze: tylko do jutra czekam jeszcze na dohorrorowania Balonów. Publikację Waszych rozbrajających zakończeń zapowiadam na niedzielę!
Po drugie: w poniedziałek videosnajper, a w nim recenzja wyjątkowo makabrycznego filmu nadesłana przez Bibi.
Po trzecie. Seth pisze i przesyła mrowie historii. Czekam na takie i od innych Lwów. Opowiadania mogą odtąd nadsyłać wszyscy zarejestrowani i udzielający się Stronnicy (Członkowie Strony). Nie obiecuję, że opublikujemy każde z nich i natychmiast, ale nie przypuszczam, by selekcja obfitowała w egzekucje - podobały mi się wszystkie opowiadania nadesłane na Konkurs Urodzinowy. Ewa Łokuciejewska, Stefan Ociosan, Bibi i inni udowodnili, że w humorze czarnym czują się doskonale. Nie wypada zamykać zatem bram i czekać specjalnych okazji. Zapraszam do pisania i niesienia odprężenia wszystkim członkom tej ujmująco socjopatycznej Rodziny Nemejskiej.

21 komentarzy:

  1. mozna prosić o telefon kontaktowy do Doktora Marcela???;)

    OdpowiedzUsuń
  2. tak oczywiście prosze dzwonic po 15.00!!!!
    five, five, five,five,five, five,pięć!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Marcel z ciebie taki doktor jak z szympansa strażak!!!

    Psychol.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oho, znowu bunt pacjentów.
    Nie będzie pierwszym stłumionym dzięki młotom krzemiennym i wiadrom wrzątku.

    OdpowiedzUsuń
  5. cyrkOM kategorycznie mówimy nie!!! psycholOM- kategorycznie mówimy nie!!! szympansOM strażakOM.... hmmm tym mozemy tak powiedzieć, aczkolwiek ciekawe połączenie! może by tak jeden szympanso-strażak swoją sikawką zmiótł z powiesznich Ziemii cyrki wszędobylskie, jak i wszędobylskich psycholi!!! pozdrawia
    antyPSYCHOL!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. No proszę, ile entuzjazmu i radości w tej postaci i wypowiedzi całej. My też pozdrawiamy i proponujemy się rozgościć. Jeszcze są wolne pokoje.
    Trochę się zwolniło po epidemii.
    I eksperymentach doktora Marcela.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bunt pacjentów lada chwila zostanie okiełznany. DR.MARCEL trzyma w pogotowiu młoty krzemienne i wiadra wrzątku!! Pacjent otrzyma w ramach promocji dodatkową terapię balonową, gdyż wróżę tu ciężki przypadek.....

    OdpowiedzUsuń
  8. No i o to chodzi. Ja też u doktora Marcela się leczę i żyję.
    Choć do młotów przyzwyczaiłem się już po miesiącu, a wrzątek jeszcze trochę drażni.
    Trochę.
    [Marcelu doktorze, sprawdź skrzynkę pocztową]

    OdpowiedzUsuń
  9. Dr Marcel jak można odnieść się do twojego avatara ?


    Ciekawy.

    OdpowiedzUsuń
  10. ....należy odnieść się do niego z pełynym radości-psychiatrycznym uśmiechem;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Autor!!! Niedziela a opowiadań naszych brak!!!! bo się zbuntujemy!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Zadziwia mnie, wasze poczucie humoru... Jakim cudem cieszyć, śmieszyć, radować (nie wiem jak to nazwać) Was mogą tak banalne opowiadania, niektóre wprost żenujące, nie które nadzwyczaj bezsensowne??? Komentarze tak pokręcone, że trudno sie w nich odnależć, ciągłe wzmianki o jakiś szpitalach psychiatrycznych wyrwane z kosmosu! To co sie tutaj dzieje, nie ład, harmider, pytania i odpowiedzi w ogóle nie na temat- totalna anarchia! Ciekawe, czy i życie uczestników tego bloga jest tak samo zwariowane i chaotyczne.....czy to tylko maski cyber przestrzenne!?

    Zdubi-niestety nie fan!

    OdpowiedzUsuń
  13. ...aczkolwiek wrogiem też bym nie chciał być, gdyż każdy pogląd, styl i życie niezmiernie szanuje...

    OdpowiedzUsuń
  14. Okej:).
    A Monty Python też tak zgromisz za humor nonsensu?;-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nonsensu, kredensu, martensu, procedensu, sensu, ensu, su!

    OdpowiedzUsuń
  16. A propos awataru doktora Marcela - mówiłem już, że ma ujmującą twarz.

    OdpowiedzUsuń
  17. A ja tam się bez problemu odnajduję w tych komentarzach :) Najmniej w swoich ale jest ok :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ale nie zamierzasz nas chyba przekonywać do swej normalności, ONO?
    To byłoby nieuczciwe wobec personelu i tej osoby, która na nas nakrzyczała.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja też odnajduję się w komentarzach i umiem czytać:-)wasze! wszędzie i jest mi tu dobrze...jupi>>>

    OdpowiedzUsuń
  20. A ja się ciągle gubię. Plączę i jakoś tak sączę.
    Ale mi się nigdy do wyjścia nie spieszyło.
    Za dużo ludzi z pochodniami i widłami tam czeka za murem.

    OdpowiedzUsuń