wtorek, 3 maja 2011

Kill Grill

Wiosna w pełni, a i do lata niedaleko. Nastała długa i parna epoka króla Grilla. Król to okrutny, bo jak udowodnił już w latach 30. szwajcarski doktor Kouchakoff, ogień zmienia strukturę molekularną pokarmu, co, owszem, przydaje smaku, ale znacząco obniża wartość odżywczą, sprowadzając w jej miejsce rakotwórcze toksyny. No cóż, nie pierwszy to władca, co oddany mu ślepo lud dziesiątkuje.
A skoro już zamierzamy ignorować przestrogi witariańsko pomstującego doktora Kouchakoffa, to przynajmniej nie popełniajmy w grillującym towarzystwie gaf. Tak, jak Brian z opowiadania poniżej.
Nadesłał: dr Seth







Fatalne barbecue

Ian i Fiona zaplanowali z okazji piątej rocznicy ślubu uroczyste barbecue na świeżym powietrzu, w swoim przestronnym ogrodzie. Zaprosili wszystkich przyjaciół (bez dzieci). Goście dopisali, przyszli wszyscy oprócz Honorii, której i tak nikt nie lubił, ale zaproszenie wypadało wysłać.
Na czterech osobnych grillach podsmażały się smakowite kiełbaski, hamburgery i warzywa dla wegetarian. Kieliszki z winem krążyły wokoło, a zapas puszek z piwem czekał w chłodziarce. Panowała wesoła, rozluźniająca atmosfera.
Nagle w jednym z grillów zapalił się wielki płomień. Brian szybko podbiegł z puszka piwa, aby stłumić płomień. W tym samym momencie płomień buchnął nagle z trzykrotną siłą i cała twarz Briana oraz jego ręka znalazły się w ogniu. Przeraźliwie krzycząc, Brian z poczerniałą twarzą i palącym się rękawem koszuli, oraz gorzejącymi gwałtownym płomieniem włosami upadł na trawę. Krzyczał i krzyczał aż zachrypł i w końcu stracił przytomność.
- Cóż za faux-pas - powiedziała Fiona, dolewając wina do kieliszka. Goście zamruczeli potępiająco na niegodne mężczyzny zachowanie Briana.
- Co robimy? - spytał Ian.
- Wymyślę coś, nie trap swojej głupiutkiej główki poważnymi sprawami - odpowiedziała Fiona.
Po odejściu gości, którzy żegnali się wesoło, umawiając się na następne spotkanie, Fiona przystąpiła do działania. Sama osobiście przekopała nieobrośnięty jeszcze fragment ogrodu, wrzuciła ciało do dołu i posadziła w tym miejscu margerytki.
Ot, i problem z głowy. Grille bywają czasem groźne, no i po cóż wkładać twarze tam gdzie nie trzeba?

7 komentarzy:

  1. Rzeczywiście skandaliczne zachowanie Briana, który ewidentnie nie dorósł do masowych spotkań konsumpcyjno-rekreacyjnych. Jak on w ogóle śmiał krzyczeć i kwiczeć i psuć wszystkim smak swym palonym swądem? Skoro już zaczął się karbonizować, to wypadało oddalić się dyskretnie, wymruczawszy przedtem: "Przepraszam, ja na stronę, sprawy urologiczne". No, ale nie każdy jest lwem salonowym. Lubo grillowym.

    OdpowiedzUsuń
  2. Módlcie się o przebaczenie......,bo jaja tu wypisujeta...

    Ojciec Rydzyk.

    OdpowiedzUsuń
  3. Na dodatek spalił kiełbaski!!!..cóż za niesubordynacja,zgroza!...no ale ja na miejscu Fiony posadziłabym stokrotki! są bardziej subiektywne!

    Dr Seth! masz we mnie fankę swych opowiadań..
    tak w napięciu trzymająca do końca fabuła!...po raz kolejny!;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Doktor Seth nie zna litości. To wzór lekarza.

    OdpowiedzUsuń
  5. @Black Ghost, stanowisz balsam dla mej duszy i natchnienie do pisania...:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Korpus...bezgłowy...bezręki...bez nóg..cały zakrwawiony...wypadł na mnie z szafy na sukienki...

    OdpowiedzUsuń
  7. Proszę ciało schować z powrotem tam, gdzie jego miejsce.

    OdpowiedzUsuń