środa, 25 maja 2011

Nietakt surowo piętnowany

Dzisiejsze historie - nadesłane przez doktora Setha i Stefana Ociosana - weźcie sobie, szanowni Goście, do serca. Historie to krótkie, lecz dramatyczne i wymowne. Nauka płynie z nich prosta: delektując własne przyjemności, potrzeby i endorfiny, bacz na ogładę i takt, gdyż nie licząc się z kodeksem i wrażliwością społeczeństwa, zostaniesz przez nie pożarty...

Nadesłał: dr Seth




Żywo
t klozetowy (REMIX - REPISM 2)


Marianna od 20 już lat pracowała jako babcia klozetowa na wrocławskim dworcu. Dni i godziny ciągnęły się w nieskończoność. Całe życie zdawało się Mariannie jednym wielkim klozetem. A ona szukała natchnienia, czegoś nowego w życiu. Czegoś, co by cokolwiek zmieniło w tym jej nudnym kiblowym życiu.
Siedziała w swoim kantorku i czytała gazetę, gdy nagle do środka wpadła roześmiana para, młoda dziewczyna i chłopak. Natychmiast zamknęli się w kabinie. Marianna usłyszała nieprzyzwoite odgłosy dochodzące ze środka. I wtedy nagle ja olśniło. Tak! Oto właśnie odnalazła cel życiowy! Musi tępić grzech!
Wypadła z kantorka niczym furia i z trzaskiem wyłamała drzwi do kabiny. Boże! Cóż za potworne zberezeństwo tam ujrzała!
Metalowym wiadrem z całej siły uderzyła chłopaka w głowę, która rozpękła się, obryzgując krwią ściany kabiny.
Dziewczyna szeroko otworzyła usta, zapewne po to, żeby wydać z siebie okropny krzyk. Nie zdążyła. Szczotka do czyszczenia muszli klozetowej wepchnięta jej znienacka aż do gardła skutecznie uniemożliwiła ten zamiar. Dziewczyna udusiła się w krótkiej chwili.
Marianna zabezpieczyła drzwi od kabiny, postanawiając potem zrobić porządek, kiedy nastaje noc, i życie dworcowe powoli wygasa. Teraz, kiedy już odnalazła siebie, nic innego nie miało znaczenia.
Od tego dnia z radością i wyczekiwaniem chodziła do pracy. Często zdarzały się "niespodzianki kabinowe". Schemat postępowania Marianna ustaliła już po pierwszym wypełnieniu swego obowiązku - wiadro i szczotka. Zwłok pozbywała się w niezbyt skomplikowany sposób - mianowicie podrzucała je pod byle jaki wjeżdżający na dworzec pociąg.
Dziwna epidemia samobójstw kolejowych na dworcu we Wrocławiu zwróciła oczywiście uwagę dyrekcji kolei, ale też i Marianna nie była głupia. Trupy zostawiała z daleka od peronów. Po przejeździe pociągu policja miała już tylko jedna opcje do rozważenia - podwójne samobójstwo.
Marianna wciąż pracuje na wrocławskim dworcu.
Wciąż czeka na kolejna "niespodziankę w kabinie".

4 komentarze:

  1. Każdy chce mieć jakąś misję życiową, nawet taka klozetowa babuszka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Traumatyczny incydent dopadł mnie w toalecie poznańskiego dworca PKP. Indywiduum, które zajęło kabinę tuż obok mojej, nie wzięło pod uwagę, że kąt padania światła rzuci jednoznaczny cień na podłogę pod moimi nogami. I tak stałem się porażonym świadkiem czynności pozatoaletowej.
    Niestety - babcie klozetowe nie były dość czujne... :(

    OdpowiedzUsuń
  3. oj dzieje sie w tych kiblach dworcowych widze...omijać babki klozetowe z daleka!!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. ..oj omijać i te kible!!omijać!... a babcia klozetowa.. no cóż...przynajmniej ma zawsze czyste toalety!

    OdpowiedzUsuń