środa, 18 maja 2011

(Nie)typowy autor.

Jakim portalem są Lwy Nemejskie? Już po samych imionach, czy przezwiskach przewijających się na łamach bloga czytelników i autorów, z Onym Socjopatycznym na czele, można wywnioskować, że zebrała się tu całkiem ciekawa grupa osobistości.
A co znajdziemy w makabrycznym świecie Lwów kreślonym groteską i czarnym humorem? Czasem trafimy na dobry żart, często na świetną pointę, a czasem urwana kończyna głównego bohatera przeleci na kolejną stronicę by przewrotnie zakończyć historię.
Autor wkłada mnóstwo inwencji i pomysłowości by strona żyła i inspirowała. Co niewątpliwie się dzieje i to z niecodziennym moim zdaniem powodzeniem, biorąc pod uwagę liczbę pojawiających się opowiadań gości.

 
Ale czy Lwy Nemejskie nadal nas zaskakują?

Każdemu zapalonemu czytelnikowi Sci-Fi nazwisko Philipa K. Dicka jest nieobce. W sumie nie trzeba być ani zapalonym czytelnikiem, ani osmalonym, czy też uwędzonym ponieważ kilka z co ważniejszych jego dzieł w ostatnich czasach całkiem sprawnie zekranizowano.
Autor ten znany jest ze swego wkładu w szeroko pojętą twórczość Sci-Fi. Trafniej by rzec, że jest ikoną dla tego gatunku literatury. Sam miałem bardzo intensywny mariaż z jego twórczością. Philip K. Dick pisał o życiu i problemach zwykłych ludzi umiejscawiając bohaterów w fantastycznych rzeczywistościach, zawsze oryginalnych i niepowtarzalnych. Historie wychodzące spod jego pióra były tyle fantastyczne co zaskakujące.
Jednak pewnego razu natknąłem się na jedną z jego powieści zatytułowaną Wyznania łgarza. Pozycja całkiem nietypowa w dorobku autora, ponieważ osadzona w rzeczywistej amerykańskiej rzeczywistości lat 50-tych. Muszę przyznać, że zaskoczył mnie wówczas całkowity brak elementów Sci-Fi. Philip K. Dick ponownie mnie zaskoczył, tym razem wyjątkiem, potwierdzającym regułę jego niesamowitego kunsztu autorskiego.

I tą właśnie refleksją chciałbym zaprosić Was do najnowszego opowiadania Autora p.t. Foki na Przejściu. Czy będzie to przejście dla pieszych? Czy może kolejna historia o ogrodzie zoologicznym? Tego nie zdradzę.

Mogę tylko powiedzieć, że historia ta chwyta za serce i zagląda
głęboko do duszy czytelnika. Bardzo głęboko.

8 komentarzy:

  1. A ja przy okazji przepraszam tych wszystkich, którzy podczas tej lektury poczują się w pułapkę schwytani i kardiologicznie transplantowani. Czytelnikom, których ciekawi źródło natchnienia, jakie kazało mi napisać "Foki na Przejściu", mogę tylko zaproponować do odsłuchania utwór, który w czasie tego pisania mi towarzyszył. Może i warto go sobie podłożyć w tle także podczas lektury...
    http://www.youtube.com/watch?v=LvDKqEvplgk&feature=related

    OdpowiedzUsuń
  2. Autorze, to bardzo piękne opowiadanie!!!!! Bardzo, bardzo bardzo mi sie podobało,aż sie wzruszył doktorek:( pokazałeś tym opowiadanie kto tu rządzi:-) hihihih

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Doktorze. Plemię Beothuk zamieszkiwało Nową Fundlandię. Niestety, wymarło, jak wiele innych zgniecionych Białym Pomorem.
    Być może Beothukowie ostatnią bitwę stoczyli w obronie fok?... Trzeba by posłuchać wiatru...

    OdpowiedzUsuń
  5. Onu Socjopatycznemu zabrakło słów, by skomentować. Jedynie pokłony dla talentu Autora składa.

    OdpowiedzUsuń
  6. To nie Autor, to Wielki Duch wyśpiewał tę historię.
    Howgh!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Kłaniam się, Ewo, za tę ocenę...

    OdpowiedzUsuń