piątek, 27 maja 2011

Owocowy morderca

100 gram pomarańczy zawiera aż 50 miligramów witaminy C. To ogrom. W 100 gramach tego boskiego daru (od Hadesa? Swaroga? Croma?) znajduje się 40 mg wapnia.A zatem dwie duże pomarańcze rekompensują pod tym względem szklankę mleka, z którego zresztą przyswajalność wapnia jest rzeczą dyskusyjną. Pomijając już fakt, że nie po to homo sapiens zdobył Księżyc, by się u krowiego wymiona uwieszać. Toż to niesalonowe i osobliwe. Pomarańcze to dobrodziejstwo. Jedzcie, pijcie i bliźnim obnoście.
Tylko ostrożnie. By nie skończyć jak Paprycja.

Nadesłał: dr Seth





P
aprycja
i pomarańcze

Paprycja wyszła ze sklepu, dźwigając okropnie ciężkie torby z zakupami. Nagle jedna z papierowych toreb z głośnym puff! rozerwała się do połowy. Pomarańcze, mandarynki, jabłka i fasolki rozpełzły się po połowie budynku. Ze zdławionym, niecenzuralnym okrzykiem na ustach, Paprycja rzuciła się do zbierania owoców.
- Może pomóc? - spytał, podszedłszy do niej, bardzo sympatycznie wyglądający mężczyzna.
- Oj, tak, będę bardzo wdzięczna - wysapała Paprycja.
Podwójnymi siłami szybko zebrali owoce. Paprycja otworzyła bagażnik i wepchnęła do niego torbę oraz nieszczęsne owoce luzem.
Nie mogla pojąć, jakim cudem nagle sama znalazła się w bagażniku, którego pokrywa zamknęła się z hukiem. Była tak zaszokowana i oszołomiona, ze nawet nie zauważyła, że ma w ustach wciśnięte jabłko, a do policzka przylega nieco rozplaskana pomarańcza.
Samochód ruszył nagle, co zaowocowało wypadnięciem jabłka z ust Paprycji, jej gwałtownym strachem oraz lawiną mandarynek, spadających jej na głowę. Sok pomarańczowy wlał się Paprycji do oka i przestała nawet widzieć.
Auto jechało bardzo długo, aż wreszcie zatrzymało się ze zgrzytem. Paprycja usłyszała trzask zamykanych drzwi i kroki zmierzające do bagażnika.
Nagle klapa otworzyła się, oślepiwszy Paprycji jedno, nie zatkane pomarańczą oko.
- No no... I co, wygodnie się jechało, Paprycjo?
- Skąd... skąd znasz moje imię - wysapała Paprycja.
- Bo obserwowałem cię od kilku miesięcy. Widziałem, co robisz w kuchni, salonie i łazience, wiedziałem, kiedy wychodzisz i kiedy wracasz. Jestem specem od zakładania ukrytych kamer, wiesz? Na imię mam Mzumbiasz. A teraz wyłaź z bagażnika, zanim się zdenerwuję i wyciągnę stamtąd siłą.
- Co chcesz zrobić?!... nie rób mi krzywdy, błagam, planuję dziecko - rozpłakała się Paprycja.
- Z kim planujesz to dziecko, moja droga Paprycjo? Z tym nadmuchiwanym mężczyzną, który leży bezwładnie w twoim łóżku?
Paprycja rozpłakała się jeszcze głośniej.
- A może jesteś po prostu jedną z tych, co nie lubią dzieci tak naprawdę? Gdyby wszędzie były takie jak ty, to nigdy bym się nie urodził! I nie byłbym szczęśliwy! Czy zostałaś kiedyś uduszona pomarańczą? Nie? No to teraz masz okazję, ty żałosna kukło! - Z calej siły wepchnął pomarańczkę (jedna z tych twardszych) w usta Paprycji, jednocześnie zatykając jej nos.
Paprycja wiła się i kopała, jednak chłopak był silniejszy. Nie trwało to zbyt długo. Groteskowo wyglądająca, martwa Paprycja została obok samochodu. A chłopak, pogwizdując wesoło, poszedł w stronę drogi łapać stopa.
Uważaj więc na ślicznych cherubinków. Tak bowiem zazwyczaj wyglądają seryjni mordercy...

6 komentarzy:

  1. Znów to samo. dr Seth produkuje te "opowiadania" na powielaczu chyba. Każde jest takie samo. Dodaj dziwne imię, krótką i banalną fabułę jako wypełniacz, potem śmierć, lub kalectwo z idiotycznym morałem i już, można publikować. Proszę autora o wystawienie na tę stronę szymelka, który sami sobie będziemy wypełniali powyższymi danymi. Co oszczędzi miejsca na stronie i deja vu u czytających.
    Znudzony Bob

    OdpowiedzUsuń
  2. troszkę sie zgadzam, opowiadania stają sie do siebie bardzo podobne wszystkie.....historie Andżeliki dodają jedynie nowości,ciekawych i innych... Fanka

    OdpowiedzUsuń
  3. Coś mi się też tu nie zgadza. Porwał ją jej własnym wozem? Jak?

    OdpowiedzUsuń
  4. Krytyka rzecz konstruktywna. Dr Seth na pewno zmobilizuje się i nas zaskoczy.
    Póki co, przesłał już zabawną parodię Herculesa Poirot, z tym, że publikacja ta poczeka na koniec miesiąca, na konkurs kolumbijski.

    OdpowiedzUsuń
  5. ... ależ cóż za krytyka! mi sie podobało, lubię "humor" SETHA:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Co człowiek, to gust i preferencje. Krytyka dozwolona - o ile nie posuwa się do strzałów z łuku w skroń ze strony najętych snajperów.
    Pochwały też są dozwolone. Autor lubi styl doktora Setha i nie uważa jego pisania za monotonny taśmociąg. Po prawdzie słabsze utwory przytrafiają się wszystkim, Autorowi, niestety, także. Ale "Makabryczna przygoda z prosiętami" i "Gnomy" są, uważam, bardzo wyborne.
    A już jutro nie kto inny, jak właśnie doktor Seth otworzy konkursową edycję opowiadaniem...
    ...no, zobaczycie jutro. Po 19.19.

    OdpowiedzUsuń