poniedziałek, 6 czerwca 2011

Cień debiutu dobrym sygnałem

Z przyjemnością zamieszczam zapowiedziane opowiadanie. Z przyjemnością potrójną:
1. Autorką jest Re-Eunice, której jestem wdzięczny za przekazanie Lwów Nemejskich do bibliotek,
2. Jest to jej pierwsze opowiadanie - mam nadzieję, że jedno z wielu,
3. Ma ciekawy, intrygujący styl.
Nie ma rutyny w naszej lecznicy!

Nadesłała: Re-Eunice








Sygnał


Emily, jak co dzień rano stała przed domem i z zachwytem patrzyła na swój ogród, tonący w zieloności i kwiatach, które tej wiosny obficie obsypały drzewa owocowe. Wdychała świeże, poranne powietrze i słuchała pełnego zapału i gorliwości ptasiego śpiewu. Zamknęła oczy i z wdzięcznością poddawała się urokowi miejsca i chwili, by ta energia płynąca z natury, a odbierana świadomie nastroiła ją na cały dzień.
Nagle poczuła dziwną zmianę, świat poszarzał jakby oglądała go przez czarny tiul woalki. Poczuła jak wokół jej serca zacieśnia się lodowy pierścień a przez jej ciało przebiegł dreszcz. Niepokój opanował jej umysł, podświadomość wskazywała, że nadchodzi zagrożenie, a ona ufała swojej intuicji. Zaczęła drżeć i z trudem przełykała ślinę. Niepokój narastał a wyobraźnia podsuwała jej dziwne wizje niebezpiecznych sytuacji, jakie mogłyby ją spotkać.
Może to sąsiad czyha na nią z odbezpieczoną kosiarką, by szybkotnące noże rozharatały jej piękne i umięśnione nogi? Ależ nie, z pokorą znosiła jego umiłowanie do zadbanej, krótko strzyżonej trawy, co objawiało się godzinami koszenia i znoszenia hałasu wyjącego silnika kosiarki. Chwila ulgi trwała krótko, bo oto zobaczyła oczyma wyobraźni jak w jednym z zaparkowanych na ulicy samochodów, czeka na nią porzucony niedawno kochanek, by z piskiem opon ruszyć i potrącić ją, gdy będzie przechodziła przez jezdnię. Zaczęła iść coraz szybciej, chociaż serce w piersi tłukło się niemiłosiernie. Nadeszło jednak opamiętanie, bo lista jej porzuconych kochanków, ba w ogóle kochanków (niestety), była pusta niczym spojrzenie zdecydowanej większości polityków. Szła, więc do pracy zachowując czujność i próbując opanować dręczący niepokój. Być może to agenci służb specjalnych podążają za nią krok w krok by zaprosić ją do samochodu i zawieść na przesłuchanie. Gorączkowo zaczęła przypominać sobie, czy w publikowanych przez nią w Internecie artykułach nie obraziła prezydenta. Nie jeszcze raz nie, pilnowała się by nie wspominać o polityce w swoich tekstach. Ale czy można uciec od polityki?
Kropelki potu zrosiły jej udręczoną twarz, sięgnęła, więc do torebki po chusteczkę. Patrzyła nic nie rozumiejącymi oczami na to, co trzymała w dłoni, bo nie była to paczka chusteczek, ale przezroczyste pudełeczko, zawierające napełnioną strzykawkę. Nie miała wątpliwości, że w strzykawce była trucizna. Przerażenie tamowało jej oddech. O co tu chodzi? Na domiar złego odezwał się telefon. Emily trzęsącymi się rękoma przeczesywała torebkę w poszukiwaniu natarczywego aparatu. Kto to dzwoni, może to ostrzeżenie a może pogróżki? Był to jednak sygnał przypomnienia. Na wyświetlaczu świecił się napis - „Pamiętaj, dziś o godzinie 17 wizyta u dentysty”. Przez jej piękną twarz przebiegły szybko dwie fale, odprężenia i mściwej satysfakcji, wywołując zdumiewający efekt pojawienia się, nadzwyczaj nie pasującego do niej szyderczego uśmiechu. Na widok, którego przebiegający obok bezpański pies, podkulił ogon i ze skowytem czmychnął, czym prędzej.
Emily już opanowana i z pogodnym uśmiechem szła przed siebie podziwiając wiosenny świat, przecież to nie ona ma się bać...

8 komentarzy:

  1. Chcę się umówić z Emily...

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajnie i lekko się czytalo!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję Dr.Marcel.:-) Emily chętnie się umówi i przyjdzie bez torebki. Fajna z niej babka. :-)
    Re-Eunice

    OdpowiedzUsuń
  4. Owszem, intrygująca babka z tej Emily!...

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo kobiecy styl, czyta się fantastycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ONO bardzo dziękuję i kłaniam się nisko Twojemu talentowi. :-)))
    Re-Eunice

    OdpowiedzUsuń
  7. No .. z lekkością i przebiegle ;))
    moje gratulacje!

    OdpowiedzUsuń