piątek, 17 czerwca 2011

Nie kłócić się, psiakrew!

Albowiem z małej, zwykłej kłótni o dżem na nożu od masła czy inne głupstwo pozbawione kontynentalnego znaczenia, może rozwinąć się wojna totalna. Taka o Korytarz Gdański czy Falklandy. A zatem: nie kłócić się. Lepiej stosować łagodne, bezpieczne formy zastępcze (jeśli już ktoś koniecznie musi demonstrować swój pomięty jak prześcieradło nastrój): rzuty w twarz pomidorami tudzież tortami z galaretką.
No i nożami. Ale to już z umiarem; dwa-trzy pchnięcia i przeprosiny. Rozumiecie. Dwa-trzy pchnięcia-przeprosiny. I może jakiś spacer. Wszak wiosna jest. Oddychajmy pełną piersią.
Nawet jeśli nieco skłuta.
A skoro już o kłótniach mowa...

Nadesłał: dr Seth






Zwyczajna kłótnia
Lucjan wszedł do domu, jak zwykle nie wycierając butów. Zofia westchnęła głośno.
- Kiedy się nauczysz wreszcie wycierać te cholerne buty? - warknęła.
- Kiedy skończysz pieprzyć mi nad głową - odburknął Lucjan.
- Obiad na stole - Zofia odwróciła się i wyszła do kuchni.
Lucjan usiadł nad talerzem z jakąś nieokreśloną breją.
- Co to ma być? Karmisz mnie, czy prosięta?
- Świnię. Jedną.
- Coś ty powiedziała? - wrzasnął Lucjan, podrywając się nagle od stołu, aż talerz z breją rozpękł się na podłodze.
- ŚWINIĘ! - powtórzyła Zofia z naciskiem. - Świnię, która nigdy nie wyciera butów, mlaska przy jedzeniu, zostawia włochy w zlewie po goleniu, nic nie robi ze swoim tragicznym łupieżem i w dodatku na dworze smarka prosto na ziemię! Nie wspominając o tym, że rozrzuca zużyty papier toaletowy po całej łazience zamiast wrzucić do muszli i spuścić wodę!!!
- Ty mała, spasiona kurduplo! Jak śmiesz w ogóle rzucać takimi oskarżeniami? A kto w całej kuchni ma zepsute i zarobaczone jedzenie? Kto śpi w pościeli zarośniętej grzybem? Kto ma brodawę wielkości pięści na policzku i do tej pory nic z nią nie zrobił? No i gdzie jest znowu twoja sztuczna szczęka, co?! I wiecznie ten rozchełstany szlafrok już od 20 lat, dzień w dzień! Po co eksponujesz te krowie wymiona, skoro i tak nigdy nikt cię nie zechce, bo nawet twój własny mąż się tobą brzydzi! Tfu, macioro jedna! - to rzekłszy, Lucjan skierował się do pokoju telewizyjnego. Zofia pozostała w kuchni.
Właśnie, gdy Lucjan oglądał w telewizji turniej "Jeopardy", wymierzony z całej siły cios butelką z winem prosto w ciemię ogłuszył go kompletnie i dokumentnie. Zofia przywiązała go do krzesła. Lucjan, gdy oprzytomniał, usiłował chwycić się za głowę, no ale przecież był przywiązany, prawda?
- Co ty robisz, ty krowo?- wyjąkał.
- A zobaczysz, zobaczysz - z podejrzanym błyskiem w oku odparła Zofia. Po czym przystąpiła do wyrywania paznokci Lucjanowi. Ten koszmarny wrzask, rozlegający się po okolicy, spowodował tylko szczelne zamknięcie okien u wszystkich sąsiadów. Gulgoczący Lucjan, ledwo już przytomny po paznokciotomii, wybaluszał przerażone oczy na Zofię.
- Ależ kotku, to dopiero początek - sapnęła Zofia.
Wzięła pojemnik z benzyną do jednej ręki, a zapalniczkę do drugiej. Rozlała mu sporą ilość na krocze.
- Pamiętasz, ile razy wpychałeś mi to paskudztwo! Ile razy krzyczałam i błagałam, żebyś tego nie robił? No, to teraz nie będziesz już miał okazji - to mówiąc, Zofia rzuciła zapaloną już zapalniczkę na spodnie Lucjana. Buchnął ogromny płomień, a Lucjan zaczął straszliwie wrzeszczeć.
Zofia stała nieruchomo z ironicznym uśmiechem na twarzy.
- Na pożegnanie! - rzuciła mu w głowę pojemnikiem. Po czym spokojnie wyszła, wsiadła do tramwaju, wciąż w tym samym szlafroku, i pojechała do znajomej. Przypomniała sobie bowiem, ze Marzanna prosiła o przepis na domowe ciasteczka.
Miała doskonały.

9 komentarzy:

  1. A mówiłem: dwa-trzy pchnięcia i przeprosiny...
    Acz z drugiej strony Lucjan nie był chyba takim mężczyzną-ułanem, którego szczególnie żal.

    OdpowiedzUsuń
  2. Toż to horror w damskim wykonaniu!
    Ale tak szczerze to się Lucjanowi należało:)

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo lubię opowiadania Doktora Setha!!! to również mnie zachwyciło, jestem pelna podziwu co do pomyslów, bo jak wiadomo Seth zawsze ma ich najwięcej i przysyła najwięcej opowiadań, za to także gratuluje, bo taka fantazja to dar od Boga! tylko skąd Seth na to czass bierze!!!!!????:D chyba nie sypia po nocach, tylko pisze dla nas, by nam czas umilać!!!!pozdrawiam Seth!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Doktor Seth lubi spać i nawet próbował to robić kilka razy. Ale wymierzamy mu policzki i przechylamy nad głową wiadra z kawałkami lodu - bo nie spać ma, a pisać, dla nas wszystkich.
    Ot, i cała tajemnica produktywności doktora.

    OdpowiedzUsuń
  5. nie spać pisać, bo my czekamy już na następne!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem za ... a nawet przeciw !
    Czekam i dycham
    ziewam i czekam
    Dr Seth pisze ...
    ja na to czekam
    i już nie ziewam
    ale już dycham ;)) pisz już następne !!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. A nie zabraknie Lucjanów do egzekucji.

    OdpowiedzUsuń
  8. Znajdzie się jeszcze kilka milionów.

    OdpowiedzUsuń
  9. Black Ghost:)
    Czuje sie doceniony, i jeszcze nigdy nie widzialem komlementu w formie wiersza! Alez oczywiscie, opowiadania juz sa gotowe i tylko czekaja na zamieszczenie na stronce.

    Dr Marcel- od czasu, gdy wystraszyla mnie pielegniarka naczelna, chcac poczestowac mnie herbata i niewatpliwie COS SIE W TYM NIEDOBREGO KRYLO, nie spie po nocach, piszac za to rozne historie "z zycia wziete".
    Bardzo mnie cieszy fakt, ze piszac, moge sprawic komus choc drobna przyjemnosc^^

    Bibi- czuje sie po prostu rozbrojony:)) Z radosci nie bedzie juz dzisiaj zadnych autopsji wyleczonych przeze mnie raz na zawsze pacjentów!

    OdpowiedzUsuń