wtorek, 14 czerwca 2011

Łopata lekiem na anhedonię

Pora jest nocna, więc niespecjalnie będę się rozpisywał. Poza mną i tak wszyscy śpią - nie licząc wilkołaków i chupacabr, które to stworzenia pełnią z poświęceniem swoją nocną służbę. Skoro zatem post krótki, to niech wniesie jakąś wartościową treść. Otóż polecę dziś dwie rzeczy godne uwagi.
Po pierwsze: zamówcie sobie zioło czarnuszki, zwane - nie przegapmy tego - Złotem Faraonów. Czyni cuda z organizmem i życie nasze wspiera niczym generator. Ja się czarnuszkuję już kilka tygodni i magicznym jakimś prawidłem smak owego Złota odnajduję coraz cudniejszym i... uzależniającym.
Czarnuszkę można przyjmować na wiele sposobów. Ja ją mielę i posypuję kanapki zamiast pieprzu, bo batalię o siłę smaku i uzdrawiania z konkurentką przegrał. I już sobie kanapki z pomidorem bez czarnuszki nie wyobrażam.
Po drugie: na blogu Ewy naszej Łokuciejewskiej pojawił się fragment (wprowadzenie) jej opublikowanej powieści Anhedonia. Warsztat Ewy, przenikliwy, dojrzały, refleksyjny, znamy wszyscy. Polecam wszystkim przeczytać ów fragment Anhedonii także ze względu na klimat - frapujący, intrygujący, bardzo specyficzny - i tematykę bardzo życiową i przydającą poznania...

Natomiast w dzisiejszym opowiadaniu doktora Marcela... cóż, powiem tylko, że... nic nie powiem. Proszę przeczytać.

Nadesłał: dr Marcel








Morderstwo przy Bulwarnej 10A


Noc była parna. Ewidentnie zbierało się na burzę. Wielkim i ciężkim szpadlem kopałam wśród moich bratków i stokrotek, dół na zwłoki tego drania! Oby jak najgłębiej, jak najdalej...
Jeszcze nie wierzyłam, że to zrobiłam, ale w końcu będzie cisza w domu, będzie spokój.
Tylko nikt, ale to nikt nie może się o tym dowiedzieć, byłabym skończona! Ja idealna żona, idealna matka, pani domu... Tak bez serca, z zimną krwią, pozbawiłam niewinną duszę życia.
Ale nie, o nie! On nie był taki niewinny, robił słodkie oczka, ale to tylko pozory! Nie miał za grosz wyczucia. Nie potrafił się cicho poruszać, gdy w domu wszyscy spali, to denerwowało mnie najbardziej! Te jego cholerne, nocne przechadzki w tę i z powrotem, szukanie czegoś na ząb w środku nocy! Najpierw trzecia w nocy; on żre jak świnia, potem nie wiadomo po co - chyba wyrzuty sumienia - ćwiczy do rana! Biega jak wariat na tym swoim fantastycznym sprzęcie treningowym, aż w całym domu huczy.
I co z tego? Jak brzuch prawie po ziemi mu się ciągnie. Opasłe cielsko a jeszcze ma siłę tyle biegać. Na cholerę mi on był??!! Pasożyt! Darmozjad! Cały dzień śpi, bo przecież całą noc hulał. A my cierpimy. Ja i dzieci, chodzimy jak te mary, oczy podkrążone, co pięć minut ziewamy.
I kawa za kawą! Cieszę się, już dawno powinnam była to zrobić.
A jak ktoś zapyta o niego; gdzie jest Czarek? Powiem z dumą, że cholerny Czaruś odszedł od nas, poszedł w świat!
Ostatni szpadel czarnej jak heban ziemi i już po nim! Zasadzę tu kaktusa!
A teraz idę spać, to ostatnia noc kiedy jeszcze o tej porze nie śpię!

*

Rano.
Przetarłam, już na szczęście po raz ostatni, niewyspane oczy i usłyszałam, że dzieci biegną do mojej sypialni. Wiedziałam o co zapytają, jak tu wejdą.
I nagle, gdy stanęli w drzwiach, Ania ze smutną miną wykrzyczała mi:
- Mamo, nie ma Czarka! Mamo, nasz chomik uciekł!!!!!!!

21 komentarzy:

  1. Owinąć czytelnika w podstępny bawełniany kokon, a potem tak rozbroić, zaskoczyć - mistrzostwo.
    Tak się uśmiałem, że KOGOŚ obudziłem. Ot, nocny incydent.
    Zostałem cudownie wkręcony. Mistrzostwo!

    OdpowiedzUsuń
  2. Marceluuuu, jak powiedział Autor - MISTRZOSTWO!!! Smiałam się jak chora psychicznie hiena :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ćwiczy do rana na sprzęcie treningowym-wyborne!

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak sie usmialem, ze musialem zrobic kraniotomie niegrzecznym pacjentom!
    Pozostaje mi tylko oddac Salut!
    Wierny Czytelnik Seth

    OdpowiedzUsuń
  5. WIEPRZOWIIIINNNA!!!!!!!!!!!,WOŁOWIIIINA!!!!!!
    URRRRRRRA!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Hmmm....Panie autorze czy ta idealna muskulatura którą Pan ta chętnie prezentuje to efekt photoshopa bo dopatruję się fotomontażu.Generalnie w ubraniu wygląda Pan misiowato i dużo mniej groznie.Taki prawdziwy Papcio,który po pracy zakłada kapcie, zarzuca nogi do góry i pogrąża się w prasie,bo oczytania i elokwencji to ma Pan nadmiar....

    OdpowiedzUsuń
  7. ....a tu się komentuje dzisiejsze opowiadanie( za które strzele saluta:P) a nie muskulature Autora! a jeżeli potrzeba jakaś trapia w naszej klinice na zwalczanie swoich kompleksow to mamy tu dwoch świetnych fachowców, którzy Anonimkowi pomogą...a ja pomogę zalatwić jakąs naprawdę do-bi-tną tą terapię... może i mnie w końcu obsadzą na jakimś tu stanowisku:) np. asystentki do czyszczenia pręgierza...:)

    OdpowiedzUsuń
  8. A mnie jest szkoda Czarusia :( a niech by tam sobie trenował!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Bibi, pręgierze i inne takie zabaweczki są od dziś Twoje!
    Black Ghost - Czasuś by po kilku latach wyrósł z małego chomika na wielkiego niedźwiedzia. Ciężej by go było potem zakopać. A gdyby nawet nie chcieli go zakopywać to skąd oni by wzięli takie wielki sprzęt treningowy...

    OdpowiedzUsuń
  10. Halo, panie A.
    Rzeczywiście zdjęcia pochodzą sprzed dwóch co najmniej lat - a zatem z epoki przedwegetariańskiej, stąd różnice w "pakowności". Przyznaję, że wypada zaktualizować. Może po lecie. :)
    A co do fasonu Papcia, to zgadza się. Papcio Chmiel to mój największy idol obok Bruce'a Lee i idę pełnym kursem wprost na jego znakomity imaż!
    Co jednak potrwa jeszcze z tuzin lat...

    Bibi - nareszcie jesteś "codzienna", a nie "od święta". :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Kto to jest Bruce Lee czy to ten co śpiewa "Born in the USA"Proszę o szczerą odpowiedz.

    Zielony!

    OdpowiedzUsuń
  12. nie to ten co spiewa " Baby, one more time"

    OdpowiedzUsuń
  13. A raczej to ten, co na promie śpiewa podróżnym:
    Bum tralala, chlapie fala, po głębinie statek płynie!...

    OdpowiedzUsuń
  14. ... nie to ten co spiewa "...papapapap mamamama, papapapa, mamama ma..." na początku bajki muminki...

    OdpowiedzUsuń
  15. Słusznie, słusznie! Chomik to ohyda paskudna!

    OdpowiedzUsuń
  16. Za 12 lat to będziesz Pan miał wielką brodę i pufiasty bebzon hahahahah....

    OdpowiedzUsuń
  17. Trigger - welcome!! :)
    Pan A. - e, ja myślę, że szybciej,znacznie szybciej!

    OdpowiedzUsuń
  18. wielkie brody i pufiaste bebzony są teraz seksi:) a anonimowy to pewnie wychudzony,dłuuuuuuuuugi szczupak o zapadniętych lekko zielonkawych policzkach,i widać przez to zakompleksiony, bo zobaczył Autora na zdjęciach i mu sie smutno zrobiło, bo też by tak chciał:( :( gdzies cos czytałam ze tu sie przeprowadza również operacje plastczne-moze sie uda!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  19. :))
    Jestem pewien, że ich nie potrzebujesz!

    OdpowiedzUsuń
  20. Trigger! a ja tam kocham chomiki ! i niech sobie podgryzają i trenują całą noc i tak są piękne!!!....ale świnki morskie są piękniejsze ;-)))

    OdpowiedzUsuń