środa, 24 sierpnia 2011

Kombek czyli powrót z urlopu

Witam wszystkich, których tu nie ma. Więc niech wracają, zanim wpadnę w ponury nastrój niejakiego de Loewe, który, wiemy jak skończył... Aby tego uniknąć, czym prędzej rozkręcimy pożyteczną spiralę dziwnego humoru, który jest jedyną religią wyznawaną na tym obszarze.
Jak wiecie, wypoczywałem szczęśliwie nad pochmurnym, wzburzonym, całkiem szkockim Bałtykiem. Na dniach zamieszczę poćwiartowane raporty z owych wakacji, byście mieli pewność, że w istocie byłem właśnie tam, a nie w jakimś północnokoreańskim obozie reedukacji - bo takie plotki właśnie do mnie dotarły.
Na początek jesiennej (tak się już czuję, nie ukrywam - jesiennie) aktywności Lwów, publikuję POST Re-Eunice, która zwyciężyła niekorupcyjnie w konkursie sumeryjskim. Post jest - nie ma co ukrywać - bardzo kontrowersyjny i zastanawiałem się długo*, czy mam prawo i sumienie go zamieścić. Ale ponieważ jest to post piękny i pozytywny - podjąłem odważną decyzję.
I publikuję.

*dobre dwie minuty.


Moje fascynacje

Nie ma, co ukrywać, autorka jest nieodporna na męski urok. :-)

Dlatego właśnie, z nieukrywanym zachwytem oglądała na zdjęciach trenującego Lwa. Postanowiła wydrukować sobie te zdjęcia, żeby na wypadek awarii prądu móc je oglądać przy blasku świec. Na nic się zdała jednak czterokrotna próba, drukarka milczała jak zaklęta. Euforyczny nastrój zaczął się powoli rozpływać, być może dzięki temu odblokowana została działalność szarych komórek, które podesłały suchą i rzeczową informację, że laptop przyniesiony do pracy w celu nieograniczonego dostępu do internetu ( pracodawca na firmowych komputerach blokuje większość stron) „nie jest podłączony" do drukarki, ba nawet nie wolno go "podłączać" do należących do firmy drukarek.

A zatem obśmiawszy się z własnych słabości, autorka wysnuła wniosek o niebezpiecznym wpływie uroku Lwa na własny stan umysłu i odkurzyła swój ranking zawodów, których przedstawiciele mogliby, ewentualnie powodować przyśpieszenie akcji serca, tudzież fundować wypoczynek szarym komórkom, przynajmniej na czas jakiś.

Przedtem należy przypomnieć sobie, co oprócz walorów ciała, ceni autorka u mężczyzny. Uwaga, za chwilę zostanie rozwiązany worek z wygórowanymi oczekiwaniami. Na początek wysuwa się odpowiedzialność ( za siebie, za bliskich, za dane słowo), opanowanie, wyobraźnię, otwarty umysł, poczucie humoru, życzliwość, dyskrecję, szczerość... Uff, wystarczy. Autorka sama jest przytłoczona, wizją super-facetów.

Autorka często spogląda w niebo, na którym stalowe ptaki, kreślą tory swych lotów. Wzdycha też często do pilotów, siedzących za sterami wielkich maszyn, przewożących przestworzami ludzi na dalekie lądy. Wspaniale, że dzięki wyobraźni, można znaleźć się w kabinie samolotu i popatrzeć na swój męski ideał. Powzdychać krótko, bo już myślą jest przy chirurgach, stojących w skupieniu i mobilizacji przy stole operacyjnym, którzy swój intelekt, odwagę, szybkie decyzje angażują w celu ratowania ludzkiego życia. Szczere uznanie złożywszy, już jest w pracowni architektów, łączących rozmach wyobraźni z matematyczną wiedzą, dzięki czemu ich wizje mogą się w postaci wspaniałych budowli urzeczywistniać.

Westchnieniom podziwu nie ma końca, zwłaszcza, że teraz towarzyszy strażakom we wszelkich akcjach ratowniczych, kiedy między innymi, działalność żywiołów zagraża ludzkiemu życiu. Wtedy często do niej wraca obraz strażaków w płonących wieżach World Trade Center, przeciskających się przez falę, zbiegających w dół schodami ludzi i wbiegających w górę, żeby ratować innych. Ilu z nich wtedy zginęło...

Chwila smutnej refleksji studzi rozgrzaną wyobraźnię i nagle nie wiadomo, czemu stawia przed oczy ten obraz młodego ojca z nosidełkiem, w którym spał smacznie i ufnie niemowlaczek. Z jaką ostrożnością i w skupieniu, by nie obudzić śpiącego dziecka zsuwał sobie z ramion szelki nosidełka, a potem czule pogładził policzek i główkę maleństwa. Ojcowska opieka i czułość. Piękne.

Bądźcie panowie piękni w swym posłannictwie, jakikolwiek zawód wykonujecie, kimkolwiek jesteście w rodzinach, bądźcie piękni w swych czynach.

Bo czyż Lew zachwyciłby autorkę tak mocno, gdyby wcześniej nie odkryła, jaki piękny z niego charakter?

Re-Eunice

11 komentarzy:

  1. ......ale to jest post czy jakies wyznanie, bo nie wiem:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że to nietuzinkowy post z pozytywną, duchową nutą, która słodzi schyłek lata!
    Zwłaszcza mężczyznom.

    OdpowiedzUsuń
  3. nietuzinkowy??? a co to znaczy???

    OdpowiedzUsuń
  4. jak mozna sie zalogować na fejsbucie???? szukałem go na liniach, ale jakos nie mogłem znalec...
    prosze o pomoc!

    zrozpaczony brzydki stasio!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Fejsbut jest niebezpieczny!
    Ludzie znikają...

    OdpowiedzUsuń
  6. fejsbut! fejsbut! fejsbut!

    OdpowiedzUsuń
  7. Re-Eunice, napisalas pieknego i refleksyjnego posta. Gratuluje odwagi. Po czym rowniez wracam do anatomopatologicznych rozmyslan.

    OdpowiedzUsuń
  8. Szanowny anatomopatologu dr Seth wdzięcznie i bezdźwięcznie się kłaniam i mam nadzieję nie trafić pod Twój nóż.
    Re-Eunice

    OdpowiedzUsuń
  9. Ależ trafić pod nóż dr Setha to czysta, sterylna wręcz przyjemność.

    OdpowiedzUsuń
  10. Przepadam za przyjemnościami, nawet dziwnymi, więc zastanowię się nad anatomopatologiczną inklinacją Dr Setha w odniesieniu do własnej osoby. :-)
    Re-Eunice

    OdpowiedzUsuń