sobota, 17 grudnia 2011

Operacja Beetleyem

Sztab zarządzający przygotowaniami do świąt, a powołany w celu zapobieżenia chaosowi i gorączce na ostatnie trzy dni przed Wigilią (mniej więcej go godziny 17.00 24 grudnia), ogłosił tajną operację o kryptonimie Beetleyem. Operacja sprowadza się do 2 działań: wykonania maksymalnej ilości przygotowań świątecznych w tym tygodniu. Co ma cel istotny. Taki, aby tydzień następny(a zwłaszcza owe 3 dni przedwigilijne) okazał się spokojny i pozbawiony turbulencji, znanych z ostatnich kilku lat.
Z ostatnich trzydziestu.
A także po to, by niepoddane stresom i znużeniu ciało odparło siły pneumokocze, jeśli podejdą.
Póki co, siły pnaumokocze nie podchodzą. Być może silnie naerotyzowane przedpola Nemei paraliżują ich zamiary.
Operacja Beetleyem przebiega całkiem pomyślnie i nabieram nieśmiało nadziei (mikrej jak ten beetle widoczny na bombce), że sztormu przyszłotygodniowego da się uniknąć. Że nie trzeba będzie biegać niczym wybatożony dromader, by pozamykać sprawy za pięć piąta.
Acz jest co robić. W ostatnich latach Święty Mikołaj przyniósł w darze statki z Gwiezdnych Wojen, siłą więc rzeczy zabawa nimi weszła do zwyczajów okresu świątecznego.
Sęk w tym, że eksploatacja, erozja, korozja, dziura ozonowa oraz topnienie lodowców miały nieszczególnie korzystny wpływ na floty Republiki, Imperium i Rebelii.
Stopniały jak te lodowce.
Maszyny w rozsypce, łącznie z urzędowym niszczycielem kanclerza Palpatine'a.
W ramach Operacji Beetleyem odbudowie podlega co najmniej 1 jednostka dziennie. Naturalnie mówiąc "jednostka", mam na myśli statek lub czołg, a nie drobiazg w rodzaju Ewoka-lotniarza.
Odbudowa jest mozolna; zdjęcie oddaje powagę sytuacji.
Czy gwiezdna flota zostanie zrekonstruowana do Wigilii? Nie jest to rzecz przesądzona. Rekonstruowanie statków to jedna z 1600 czynności, które pozostają do wykonania w ciągu kolejnych 7 dni. Napięcie rośnie, choć samą operację ogłoszono, by takowe nie zaistniało.
Pewne jest jedno: jeśli nawalimy, Święty Mikołaj zmarszczy brwi, kubrak i może nawet brodę. Może wystąpić pogorszenie w stosunkach dyplomatycznych z Biegunem, co pod znakiem zapytania postawiłoby kwestię podarków.
Dlatego cały dom działa w pełnej mobilizacji, w ramach Operacji Beetleyem.

Działamy, i to na wielu odcinkach frontu, z dynamiką, którą pochwaliłby generał Guderian. Jakkolwiek większa część floty wciąż przypomina potłuczone moździerzem asteroidy, tak pierniki są już w pełnej gotowości bojowej.
To jest: konsumpcyjnej.
Aromat piernikowy rozszedł się po włościach i ma oczywisty wpływ na nastrój.
Bardzo świąteczny.
Bardzo konsumpcyjny.
Moja czterotygodniowa wojna z cukrem (po grypowej hekatombie dokonałem druzgocącej zemsty na słodyczach) dobiega końca. 24 grudnia ogłoszę zawieszenie broni.



Listy do Świętego Mikołaja zostały napisane już dość dawno... ale mały Lew Nemejski codziennie nanosi na nie poprawki. Poprawek nie należy rozumieć jako czynności polegającej na wykreślaniu pewnych akapitów i wpisywaniu w ich miejsce nowych. Przy pisaniu listu do władcy Bieguna poprawka sprowadza się do rozszerzania listy, a nie do jej weryfikacji-zamiany. Każde dziecko to wie.
Mikołaj też.
W każdym razie żelazne wytyczne Operacji Beetleyem przewidują nadanie listów na dzisiaj.
Na zdjęciu widzicie list napisany przez mojego syna.
To jest, oczywiście, fragment listu.





Wypada ujawnić, że w przestrzeni domostwa daje się zauważyć takich, co to się w ogóle ani operacją, ani widmem trzydniowej gorączki nie przejmują.
Ba! oni w niczym nie pomagają!
W ogóle i dokumentnie.
Ale też - nie przeszkadzają. Absolutnie.
Widoczna na zdjęciu Lila nigdy w niczym nie przeszkadzała - i nigdy nie będzie. A jeśli zdjęcie mówi, że jest to kot szczęśliwy, to mamy tu nieoceniony wkład w nastrój i magię świąt.
Czyż nie?






Operacja Beetleyem wymagała, aby świąteczne drzewo (świerk, jodła lub grab) zawitało w progi między wtorkiem, a piątkiem (choć samo udekorowanie może poczekać do przyszłego tygodnia). I udało się. Sztab świętuje.





Operacja nie przebiega jednak tak zupełnie gładko. W międzyczasie ktoś lub coś dokonuje małych, acz frapujących aktów sabotażu, mających na celu zdeprymować nas i osłabić w wysiłkach. Na przykład dziwna historia przydarzyła się kawie "Ince". Została zamieniona w karbonit. Ten sam, w którym kiedyś zamrożono serdecznego szumowinę Hana Solo.
Sabotaż, co się zowie. Nie od dziś wszak wiadomo, że kawa zbożowa przydaje sił tym, którzy cegły podają.
Kto za tym stoi?
Grinch?...
Ta dywersja tylko nas zmobilizowała - zabraliśmy się za bigos. Będzie gotowy w poniedziałek.
Plany strategiczne zakładają też dziś, najpóźniej jutro w nocy, zapakować prezenty, które skorumpowany renifer podrzucił już w domowe progi (co znów wystawia na szwank stosunki ze Świętym Polarnikiem).
Operacja Beetleyem trwa.

A dziś zapraszam do twórczości Black Swan. Ujawni nam ona całą prawdę o Świętym Mikołaju. Skąd się wziął, kto go nasłał, kto opłacił, i takie tam.
Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym w ogóle? Czy też cała uwaga została skupiona na zdzieraniu papieru z prezentów?
Ja ujawniłem mroczne fakty na temat Dziada Siekierowego, równie znaczącego włodarza czasu świątecznego. A Mikołaj? Czy jego historia nie wzięła przypadkiem początku w niemieckim miasteczku Schlachthof?... W poranek wigilijny roku 1543 rzeźnik Hubschrauber wybiegł ze swojego zakładu ubrany w biały jakoby kubrak - w rzeczywistości czerwony od krwi - i łopocząc swą rozłożystą brodą na prawo i lewo, zaczął rozrzucać po ulicy porcje świeżego mięsa.
- Weihnachten! - wołał serdecznie do mieszczan zbierających dary z bruku. - Weihnachten!
I tak narodził się Mikołaj.
A może nie.
Nie trzeba natomiast wątpić, że mięso było świeże. Dopiero co zwieźli je z pola bitwy.
Na wszelki wypadek jednak - nim powitamy dobrodzieja germańskim okrzykiem - przeczytajmy , co ma do powiedzenia nasza Black Swan...


Nadesłała: Black Swan





„Ho, ho , ho, czy są tu grzeczne dzieci ? i grzeczni dorośli ? „ - to pytanie wzbudza chyba w każdym dziecku i nie tylko :)... niepewność ! ... i wówczas zawsze zastanawiamy się czy byliśmy grzeczni i czy dostaniemy prezent ?

Św. Mikołaj, patron dzieci, ale i: bednarzy, wytwórców guzików, cukierników, gorzelników… flisaków, jeńców, kupców, sprzedawców perfum, sprzedawców wina, sprzedawców zboża i nasion, marynarzy, żeglarzy, notariuszy, panien pragnących wyjść za mąż, więźniów oraz obrońców wiary przed herezją wreszcie patron pojednania Wschodu i Zachodu - jak co roku puka do naszych drzwi.


Zwyczaj odwiedzania dzieci przez św. Mikołaja rozpoczął się w XII wieku.
Święty Mikołaj odwiedzał przyklasztorne szkoły, dowiadywał się, czy uczniowie byli grzeczni, posłuszni, pracowici, czy odrabiali zadania i odmawiali modlitwy. Wkrótce zwyczaj ten przeniesiono do domów. Tu grzeczne dzieci wystawiały w wigilię dnia św. Mikołaja (5 grudnia wieczorem) wypastowane buciki, a Mikołaj wypełniał je słodyczami, drobnymi prezentami. Niegrzecznym wsuwał do buta cebulę, rzepę, końskie łajno lub rózgę.
Zwyczaj rozdawania przez Mikołaja prezentów w noc wigilijną pod choinką powstał dopiero w XX wieku.

W naszej kulturze Święty Mikołaj to doskonale wszystkim znana postać staruszka o lasce, w okularach, z długą siwą brodą, w czerwonym stroju, z workiem pełnym prezentów.

Jednak kult tej postaci wiąże się z historią biskupa Miry, to starożytne miasto Licji, (współczesne tereny Turcji.) Św. Mikołaj urodził się ok. 270 roku w Patarze.

Zasłynął jako człowiek o dobrym sercu, zadziwiał swoją serdecznością i życzliwością wobec innych, zwłaszcza ludzi biednych i schorowanych.

Legendy głoszą, że otrzymał spory majątek po rodzicach, którym podzielił się z ubogimi. Był człowiekiem pobożnym i miłosiernym. Został biskupem Miry z woli mieszkańców tego miasta.
Zmarł w połowie IV wieku – źródła podają, że było to 6 grudnia ok. 350 roku. Po jego śmierci entuzjastycznie oddawano mu cześć.
W czasach gdy Arabowie opanowali miasto, włoskim kupcom udało się wykraść relikwie zmarłego biskupa i przewieźć do Barii we Włoszech. Nie brakuje legend o szlachetnych czynach biskupa Mikołaja.
Jedna z nich głosi, iż za jego wstawiennictwem wypuszczono z niewoli trzech oficerów niesprawiedliwie więzionych.
Druga legenda mówi o trzech młodych chłopcach, którym ocalił życie od wyroku śmierci. Wybawił także kilku żeglarzy z katastrofy morskiej.
Znana jest również opowieść o tym, jak Św. Mikołaj zachował się na wieść o tym, że pewien nędzarz sprzedał swoje trzy córki do domu publicznego. W nocy, przez komin wrzucił worki z pieniędzmi, by je wykupić. Sakiewki wpadły do pończoch i butów, które suszyły się przy kominku. Stąd też zrodził się zwyczaj wieszania skarpet na prezenty, przy kominkach w okresie Bożego Narodzenia. Święty Mikołaj zasłynął jako biskup potrzebujących. Biednym ofiarował pomoc materialną, a pokrzywdzonym wsparcie duchowe. 6 grudnia Kościół Katolicki wspomina Św. Mikołaja biskupa z Miry.

W Kościele Prawosławnym Św. Mikołaj jest najbardziej czczoną postacią spośród wszystkich świętych, patronuje Grecji, Albanii i Rosji.

Z racji swoich dobrych uczynków popularność tego świętego nie zanikła do tej pory, co roku ludzie przebierają się na jego cześć, by móc obdarować prezentami najbliższych, a zwłaszcza dzieci.

Oby ta tradycja tkwiła w nas, jak najdłużej, bo nie ma nic piękniejszego, niż sprawianie radości i niespodzianek drugiemu człowiekowi.

Wizerunek Św. Mikołaja na przestrzeni lat uległ dużym zmianom.

Niegdyś przypominał strojem biskupa, dzisiaj bardziej bajkowego krasnala.

Współczesny wygląd to efekt kampanii reklamowych Coca-Coli z lat dwudziestych XX wieku, stworzył go amerykański artysta Fred Mizen, krótko po tym niewielkie korekty wprowadził Huddon Sundblom i tak od1930 roku wygląd Mikołaja pozostał bez zmian.

Świąteczna reklama napoju skutecznie utrwaliła jego strój.

Fenomen Św. Mikołaja jest tak wielki, że nawet w Chinach towarzyszy promocjom handlowym, nazywany jest Staruszkiem Bożonarodzeniowym.


"Co kraj, to obyczaj", nawet w kwestii Świętego Mikołaja widać spore różnice, co do kultu tej postaci.

W Holandii występuje on jako Sinterklaas, w każdą ostatnią sobotę listopada przypływa statkiem do miasta, a następnie na białym koniu paraduje po mieście, między innymi odwiedza parę książęcą.

Pyta napotkanych o to, czy byli grzeczni tego roku?

5 grudnia to dzień, w którym wszyscy szukają prezentów, ukrytych w najdziwniejszych miejscach.

Włosi mają również swój odpowiednik Św. Mikołaja i jest nim La Befana.

To złośliwa wróżka, o odrażającym wyglądzie czarownicy, latającej na miotle, która obdarowuje dzieci upominkami z nocy 5 na 6 stycznia w Święto Trzech Króli. Niegrzeczne dzieci wręcz boją się Befany, gdyż im zamiast podarunków może zostawić z skarpecie świątecznej popiół, czosnek, lub cebulę.

Grzeczne dzieci spokojnie mogą oczekiwać swoich prezentów. Zanim jednak pójdą spać, aby mieć względy u wróżki, kładą dla niej na stole kieliszek wina i cytrusy.

Według legendy o narodzinach Jezusa, Befana dowiedziała się od Trzech Króli, zabłądziła po drodze i nie zdążyła powitać Dzieciątka. Dlatego po dziś dzień lata na miotle i podrzuca prezenty przez komin do każdego domu, w którym jest dziecko, z nadzieją, że to właśnie tam może być malutki Jezus.

Podobnie jak we Włoszech, tradycja wygląda w Hiszpanii.

Dzieci na prezenty czekają do 6 stycznia. Upominki wręczają im Los Reyes Magos: Kacper, Melchior i Baltazar, czyli Trzej Królowie.

Wieczorem przed snem przygotowuje się dla króli trzy kieliszki sherry oraz marchewkę, by nakarmić wielbłądy, którymi przybędą.

Dziadek Mróz - Дед Мороз (Морозко) to rosyjski odpowiednik Św. Mikołaja. Towarzyszy mu Śnieżynka – Снегурочка.

W noc sylwestrową, kiedy wszystkie grzeczne dzieci już śpią, Dziadek Mróz ze Śnieżynką obdarowują je prezentami.

Frau Berta to z kolei niemiecka postać na wzór Św. Mikołaja.

Tradycją przypomina włoską Befanę. Wygląd jest odrażając, ma wielkie stopy i ogromny nos. Ukradkiem zakrada się do dziecinnych pokoi i pozwala im zasnąć. Z kolei dla niegrzecznych dzieci jest postrachem. Najczęściej prezenty układa na parapetach lub schodach, albo wkłada je do specjalnych skarpet lub pod poduszkę. Do domów grzecznych dzieci dostaje się przez komin.

Julemanden to duński Święty Mikołaj. Towarzyszą mu elfy, całą świtą porusza się saniami zaprzężonymi w renifery. Dzieci przygotowują mleko i pudding dla elfów. Rano największą radość sprawia im widok pozostawionych okruchów.

Belgowie mają szczęście gdyż ich domy Święty Mikołaj odwiedza dwa razy. Pierwszy raz 4 grudnia, sprawdza wówczas zachowanie dzieci, a 6 grudnia przybywa z prezentami w zamian za dobre sprawunki lub z rózgami za złe zachowanie. Upominki Mikołaj umieszcza w spychanych butach. Dzieci przygotowują także marchewkę i sianko dla głodnych osiołków.

Santa Clause lub Father Christmas tak nazywany jest Święty Mikołaj w krajach anglojęzycznych. Obdarowuje on prezentami dzieci w wigilię Bożego Narodzenia. Wcześniej jednak dzieci piszą listy do świętego, aby podzielić się z nim swoimi życzeniami i pragnieniami. Listy wrzucane są do kominka, aby przy pomocy dymu mogły dolecieć do samego nieba. Do kominków i łóżek przyczepia się ozdobne skarpety, by Święty Mikołaj mógł wkładać do nich prezenty. Niegrzeczne dzieci zamiast prezentów dostają rózgi.

Dame Abonde to z kolei francuski, żeński odpowiednik Świętego Mikołaj.
Jest to postać dobrej wróżki, odwiedza grzeczne dzieci w czasie snu i rozdaje im prezenty w sylwestrową noc.
Upominki przynosi także Père Noël.
Prezenty dzieciom pomaga dostarczyć Mikołajowi jego przyjaciel - Pre Fouettard, on doskonale wie, jak zachowywało się dziecko przez ostatni rok i na jaki prezent zasługuje.

Na terenie naszego kraju istnieją regiony, gdzie prezentami w Boże Narodzenie obdarowuje Gwiazdor.

Postać ta z roku na rok zostaje wypierana przez popularniejszego Świętego Mikołaja.

Nazwa Gwiazdor pochodzi od gwiazdy jaką kolędnik rozświetlał sobie drogę przemierzając miasta i wsie, by obdarować grzeczne dzieci prezentami, a łobuzów ukarać rózgami. Gdy nie znały pacierza, nie mogły liczyć na żaden podarunek.

Od lat tradycją jest pisanie listów do Św. Mikołaja.
Mikołaj jest przyjacielem wszystkich i małych i dużych, młodszych i starszych.
Każdy ma możliwość napisania listu bez względu na język, jakim się posługuje. Według legendy Św. Mikołaj i elfy mieszkają w Laponii.
Inna legenda głosi, iż Mikołaj zamieszkuje biegun północny.
Niewątpliwe jest, że kraina Św. Mikołaja jest rajem dla wszystkich dzieci.
Istnieją dwa oficjalne urzędy pocztowe Św. Mikołaja, gdzie można wysyłać listy. Jeden mieści się w Norwegii, a drugi w Finlandii. Należy mocno wierzyć w to, że każdy list dla Św. Mikołaja jest wyjątkowy, tak samo, jak każdy, kto taki list do niego pisze.

Listy do Mikołaja....

Drogi Mikołaju,
W pierwszych słowach mojego listu chciałbym Ci bardzo serdecznie podziękować za prezenty, którymi mnie obdarowałeś w zeszłym roku.
W tym roku byłem naprawdę grzeczny, nie świntuszyłem -no powiedzmy…tak bardzo jak w zeszłym roku,
Starałem sie jak mogłem być miłym, no i przysięgam …każdego wieczora myłem zęby -słowo!
Czy i w tym roku będziesz tak szczodry jak w zeszłym?
W związku z powyższym czy mógłbym Cie prosić o:
1. pół tuzina par nowych skarpetek, bo te co mi podarowałeś ostatnio moja wredna pralka ‘zjadła’ i teraz nie zawsze mogę założyć dwie z tej samej pary-tu może trzeba by było winić mój postępujący w szaleńczym tempie daltonizm, wiec może w tym roku podaruj mi rożne kolory (oprócz białych i różowych-te przychodzi mi rozróżnić najgorzej szczególnie jak sie przebarwia w praniu).
2. te piankę do golenia co ostatnio, bo była wydajna i dopiero co parę dni temu mi sie skończyła -pewnie jeszcze bym ja miał, ale parę razy używały jej 'niepowołane' osoby do golenia takich części ciała, o których wstydzę sie tu pisać -mam nadzieje, ze docenisz to, że okazale sie równie szczodry jak Ty i sie podzieliłem…
3. paczkę nowych maszynek do golenia też-bo spotkał je podobny los, wodę po goleniu jeszcze mam -dostałem od Mamusi na imieniny.
4. nową koszule rozmiar-Ty wiesz przecież jaki, bo moja ulubiona ostatnio sobie przypaliłem
przez swoje gadulstwo( pomagałem sąsiadce nastroić TV i sie stało nieszczęście -to oficjalna wersja)
5.’szesciopak’ mojego ulubionego złotego napoju bogów -obiecuje, ze wypije tylko po jednym do kolacji…
no i ostatnie..
6. to juz w sprawie tej kolacji…fajnie by było gdybyś zamiast sam sie do mnie fatygował (bo wiem jaki zajęty będziesz tej nocy i zapewne jest wielu grzeczniejszych ode mnie) wysłał jakąś swoja pomocnice, wiesz taka w fikuśnym czerwonym stroju z białym futerkiem i szpileczkach (rozmiar 38), acha, żeby czapeczki nie zapomniała, bo wiesz zimno jest, aby sie bidulka nie przeziębiła.
Obiecuje odśnieżyć podjazd i zakupić 2 kg ekologicznej marchewki dla reniferów, co by sie nie nudziły jak będę sie delektował….piwem do kolacji w towarzystwie Twej zacnej pomocnicy.

Serdecznie dziękuję!
Twój wielki fan-wiesz jak bardzo Cie lubię!

PS. Pomocnice obiecuje zwrócić po...sylwestrze, wiec może 'tego' z pianka podeślij więcej, co?


Drogi Mikołaju,
W pierwszych słowach mojego listu pragnę Ciebie przeprosić.
Przepraszam, że przestałam do Ciebie pisać, chciałam być dorosła, a dorośli w Ciebie nie wierzą i nie piszą do Ciebie listów.
Ty jednak co roku o mnie pamiętasz...jak to się dzieje?
Może dlatego, że zawsze zostawiam dla Ciebie gorącą kawkę w termosiku i ciasto na stole w te dwa dni w roku kiedy Nas odwiedzasz, a dla Twoich reniferów mam zawsze cukier w kostkach....
Chcę naprawić swój błąd i obiecuję poprawę, od tego roku zawsze na początku grudnia będę do Ciebie pisała list i niech to stanie się moja tradycją :)
Magia świąt jest tak cudowna, a święta bez Ciebie to nie święta...
Dziękuję za prezenty, które otrzymałam w zeszłym roku...trafiłeś w mój gust i spełniłeś moje marzenia w 100%....
Nawet gdyby nie udało się Tobie trafić w moje gusta, nie stałoby się nic bo liczy się gest i chęć obdarowania kogoś upominkiem i pamięć o nim.
W tym roku też nie napiszę Tobie co chciałabym otrzymać, choć Ty bardzo dobrze wiesz...
czego pragnę i czym chciałabym zostać obdarowana...
Liczę na Ciebie i w tym roku :)
Pozdrawiam Ciebie bardzo serdecznie, Drogi Mikołaju życzę dużo zdrówka i pomyślności dla Ciebie i Twojej Żony, dla Elfów i Wszystkich Twoich pomocników...
Kawka i ciasto w tym roku też będzie na Ciebie czekało
Pozdrawiam i przesyłam całuski :*

Dla zainteresowanych podaję dokładny adres Świętego Mikołaja:

Santa Claus' Office

FIN-96930 Napapiiri

Rovaniemi

Finland

Wszyscy mogą pisać listy po polsku i angielsku i oczekiwać na odpowiedź....

Jedyne o czym należy pamiętać przy pisaniu listu, to załączenie adresu zwrotnego, by Święty Mikołaj mógł łatwiej nas namierzyć - w końcu ten zapracowany brodacz musi zająć się wszystkimi ludźmi na świecie...

Mamy jeszcze czas, żeby napisać nasze Listy do M..... Mikołaja, Świętego, Gwiazdora, jakkolwiek go zwał, nieważne czy wierzycie w niego czy nie. Możemy jeszcze zapytać siebie jak chcemy spędzić te święta. W czyim towarzystwie, w jaki sposób; czy w rodzinnym gronie, czy w ciszy, czy przy akompaniamencie kolęd, czy w samotności i świętym spokoju, po raz pierwszy w życiu.

Święta są dla nas – a nie my dla świąt.

Możemy się w tym świątecznym blasku ogrzać, możemy się na nowo odnaleźć, znaleźć okazję do szczerej rozmowy, do załatwienia zaległych spraw – do zatrzymania i wyciszenia – jeśli tego najbardziej nam potrzeba.

Czekajcie cierpliwie na odpowiedź.....

Mikołaj jest bardzo zajęty, ale zawsze znajdzie czas, żeby ci odpowiedzieć.


List od ..... Mikołaja ...

Drogi E........nie !
Na początek - serdecznie Cię pozdrawiam. Dawno o Tobie nie słyszałem. Jak ten czas leci... Jeszcze niedawno byłeś chłopczykiem w rajtuzach, a teraz, proszę, facet jak się patrzy!
Sporo się u Ciebie zmieniło. Jest jednak coś, co niekoniecznie jest zmianą pozytywną. Mój drogi, elfy doniosły mi, że przestałeś we mnie wierzyć.

Czy to prawda? Mam nadzieję, że jednak się mylą, a Ty, wiesz, że istnieję dokładnie tak, jak wiedziałeś o tym, kiedy byłeś dzieckiem.

Może chcesz jakiegoś dowodu? Co to ma być? Ferrari, dom na Seszelach, wygrana w Lotto, czy może miłe tet-a-tet z Anją Rubik? (o tym akurat sam marzę...)
Ze mną nie ma żartów!

Mówisz (a właściwie piszesz) i masz! Pamiętasz jeszcze te wszystkie prezenty, które Ci do tej pory przyniosłem? Na tegoroczną Gwiazdkę też możesz liczyć na jakiś interesujący podarunek.
Ale pamiętaj - prezenty dostają tylko grzeczni chłopcy? A Ty, byłeś grzeczny?
Moi obserwatorzy twierdzą, że prowadziłeś się całkiem nieźle i zasłużyłeś na moje odwiedziny. Solidnie pracowałeś, dzielnie walczyłeś z pokusami i byłeś niezwykle szarmancki w stosunku do kobiet.

Tak trzymaj!
To co, mój drogi? Ty zabierasz się do pisania listy gwiazdkowych życzeń, a ja wracam do swoich zajęć, by w tę jedyną noc, wszystko poszło zgodnie z planem.
E......ninie pamiętaj - wiara czyni cuda, zwłaszcza wiara w św. Mikołaja!
Udanych Świąt Bożego Narodzenia, a potem szampańskiej zabawy sylwestrowej!!!

Święty Mikołaj

PS. Poproszę o zostawienie na parapecie dwóch ciasteczek - nadal jestem łasuchem.



*****

19 komentarzy:

  1. ***********************************************

    Black Swan wnosi mnóstwo uroku. Tak samo Skalny Kwiat. Poza tym przy całym szyderstwie i skłonności do mordów masowych, jakie na Lwach miewają miejsce, blogi tych autorek są nieodzowną odskocznią tak dla Czytelników, jak i... dla Lwów, a jakże.
    Bramy do blogów widoczne na prawej flance w dziale Blogi Zaprzyjaźnione.
    Mam nadzieję, że Czytelnicy z santaklausową wyrozumiałością przymkną oko na zamęt czcionkowy w akapitach Autora-Lwa. Tak się kończy prowokowanie Grincha właśnie. W czasie, gdy pracowałem nad postem, ów wielki wróg Wigilii nie próżnował i sabotaż czynił. Włączając moje wysiłki nad względnym wyrównaniem czcionki, łącznie spędziłem nad postem 6 godzin. Biorąc pod uwagę fakt, że jest 1800 innych czynności-obowiązków, i że zaraz wyruszam na galery (do pracy), liczę na zrozumienie Gości. By post nabrał takiej estetyki, jakiej bym chciał, by nabrał - musiałbym zacząć tworzyć go od nowa. Gdy tymczasem wgrywanie 1 zdjęcia zabiera czasem i 20 minut...
    Na szczęście praca Black Swan (łącznie z oprawą graficzną jej dzieła) pozostała nienaruszona i inkrustuje Nemeię świątecznym barokiem-rokokiem.

    A z Grinchem i tak się rozprawimy.

    ***********************************************

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna robota - rozpracowanie tematu św. Mikołaja - jestem pod wrażeniem i salut! Swoja drogą u nas św. Mikołaj to był zawsze mężczyzna w sile wieku, w stroju biskupa, z infułą na głowie i pastorałem w dłoni, a w drugiej miał worek z prezentami. W asyście miał zawsze Anioła i Diabła, które rozliczały dzieciaki z ich grzeszków. To były czasy!... ( :))) z nutką nostalgicznej melancholii)

    OdpowiedzUsuń
  3. Sympatyczny i ciekawy obrachunek ze Świętym Mikołajem. :-)))
    Aż żałuję, że nigdy w Niego nie wierzyłam. ;-)))
    Re-Eunice

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wierzyłaś, to i nie przychodził. :)
    A we Freddy'ego Kruegera wierzysz?

    OdpowiedzUsuń
  5. Też nie. :-)))
    Ale nie chcąc robić przykrości rodzicom udawałam, że wierzę w Świętego Mikołaja. ;-)))
    Re-Eunice

    OdpowiedzUsuń
  6. Spryciula...
    Święty istnieje. Mieszka płot w płot z Siekierowym, tuż przy Nowej Szwabii, gdzie się hitlerowcy zamyszkowali.

    OdpowiedzUsuń
  7. No nie bardzo, Bob Vinton śpiewa przecie, że "Santa must be Polish", nieprawdaż?... ;)))

    OdpowiedzUsuń
  8. No, Santa jest Polish. Natomiast na sąsiedztwo może mieć niewielki wpływ. Nowa Szwabia na Antarktydzie wszak. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. W każdym razie na którymś z Biegunów. Wkrótce Ziemia się przebiegunuje i to nie będzie miało znaczenia, bo w czasie tego procesu tych biegunów magnetycznych może być z tuzin!

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziękuję Autorze :* pięknie to zrobiłeś.
    Zawsze chciałam się z Tobą zaprzyjaźnić :D
    ----
    Dziękuję AiR :* za te miłe słowa :)
    ----
    Nu...nu...nu...Re-Eunice!...trzeba było wierzyć w Mikołaja :D ... a wiesz dlaczego Mikołaj jest zawsze uśmiechnięty?
    ... bo ...Jako jedyny zna adresy wszystkich grzesznych dziewczynek ...no i zobacz co traciłaś każdego roku :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Autorze jaka piękna choinka u Was już stoi, a te pierniki ... mniam wyglądają wspaniale.
    Najpiękniejszy jest ten list do Mikołaja:)... małego Lewa Nemejskiego...rozczuliłam się ...:(
    No a o Lili nic nie napiszę .... bo ją kidnapnę :)))

    OdpowiedzUsuń
  12. Zabraniam kidnapnięć!
    Rozczulenie dozwolone.
    Choinkę już ubrałem, najpiękniejsza w całym hrabstwie. ;)
    To Święty Polarnik zna adresy wszystkich niegrzecznych dziewcząt? Ha, spytam, czy mu dźwigowego do wora nie trzeba w tym sezonie...
    ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. No pewno,że zna :D...mój też :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zaszalałeś z tym artykułem. Rozpusta, że ho ho :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Black Swan: zuchwale sobie poczynasz.
    ;)

    Ja to ja: nie rozpusta, jeno operacja. Rozpusta zostanie rozpętana 24 grudnia o godzinie 17.00.
    :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja się trochę tej rozpusty obawiam...:P

    OdpowiedzUsuń
  17. Każdy się obawia, ale niewielu rezygnuje. :)
    W każdym razie jest jeszcze coś takiego jak postanowienia noworoczne...

    OdpowiedzUsuń