środa, 14 grudnia 2011

Włócznia poezji

...wbiła się z impetem w czarnohumorową cytadelę Lwów. No proszę. A wydawałoby się, że poezja siły w sobie nie ma ofensywno-oblężniczej...
A jednak. Dziś rzadki rarytas na stronie, gdzie częściej odcinamy głowy, niż zdobimy je wieńcami splecionych mleczy i sukulentów. Poezja. Oczywiście - świąteczna.
Lwy się poezji nie boją i poezję serdecznie goszczą.
Jakkolwiek jej nie piszą.
Acz przyznam: kiedyś pisałem. Ba, w VIII klasie wygrałem konkurs szkolny na wiersz...
...antyalkoholowy.
Serio. Taki to był konkurs. Krucjata przeciw nałogom. Wszyscy malowali plakaty lub pisali odezwy trauguttowe na pohybel alkoholowi i nikotynie. A ja napisałem wiersz.
Gdy odczytano go na apelu, zachowałem kamienną twarz. Także wtedy, gdy jeden z kolegów nachylił się ku mnie zafrapowany i szepnął:
- Nic z tego nie rozumiem: a schody w ciemnej giną sieni...? O czym jest ten wiersz?
Chyba rzeczywiście nie rozumiał. W ciągu następnych 20 lat wypił miarkę alkoholu równowartą litrażowi Morza Barentsa.
A ja konkurs wygrałem. Być może dlatego, że nikt nie rozumiał i bał się to głośno wyrazić... ale wygrałem.
To dodało mi skrzydeł i napisałem tych wierszy więcej.
Gdy przyjrzałem się im po pewnym czasie, gdy przetrząsnąłem ich trzewia trzeźwym okiem prozaika, wypadły z nich popękane serca i zdradzone dusze, upadłe królestwa i hymny nostalgii...
To nie był zimny prysznic. To była Niagara zaostrzonych kryształów lodu.
Zerwałem z poezją. Chyba zbyt smutną duszę na poezję mam.
A odcinanie głów jakoweś jej rozweselenie przynosi...
Na szczęście rozweselenie przynosi mej osobliwej duszy także poezja Gości. Poezja wesoła, krzepiąca, humorystyczna - poezja świąteczna.
Zapraszam do lektury, która przybliża nam o kolejny krok magię świąt.

*Obrazek powyżej sprawiła nam Ewa Łokuciejewska.

Skalny Kwiat


Mikołajowy dylemat…

alt

Hej, dzisiaj na wsi, porywisty wiatr

śniegu nie przyniósł, tylko zimna znak.

Biedny Mikołaj włosy z brody rwie,

„Co zrobić?” – pyta; w podróż ruszać chce.

„Jak tu saniami dowieźć mam prezenty,

gdy Grudzień nawet w kurtkę nie zapięty?”

Jak mam dziś dotrzeć do wszystkich dzieci,

kiedy tu nie ma porządnej zamieci?

W sukurs mu przyszła Mikołajowa,

jako że mądra z niej białogłowa:

„Mężu mój drogi, zaprzęgaj konie

do bryki nowej, choć po sezonie.”

alt

Jak poradziła, takoż zrobiła;

dzwonki brzęczące też zawiesiła.

Miast reniferów, wybrała konie

plotąc im grzywy, włosy w ogonie.

Widząc to wszystko, Mikołaj drogi

zaklasnął w dłonie, z uśmiechem błogim.

„Hej, Elfy cudne, prezenty znoście

i brykę moją nimi wymośćcie!”

I tak w tym roku, z tradycją nową,

przybył Mikołaj z Mikołajową

do dziatwy wielce wyczekującej

raźnie i głośno podśpiewującej:

„Ho, Ho, Ho, Param, Pam, Pam, Pam!”

alt

© Katarzyna Georgiou


***

Skalny Kwiat

Piosenka Piernikowego Człowieczka

alt

Zanim do życia będę przyzwany,

z mąki i przypraw jak co rok wstanę,

dni parę w ziąbie chłodniczym spędzę,

gdzie przyspieszone me dojrzewanie…

Piękny ci jestem, jak malowany,

miodem i cukrem poukraszany,

z pudrem, przyprawą cynamonową,

z imbirem, skórką pomarańczową…

Jeśli do domu z fantazją trafię,

mam surdut z lukru i jestem ciachem:)

Jeśli zaś w kuchni jest Leniwcowa,

biada mi biada, rzecz to nie nowa,

golutki chodzę, wiatr mnie podwiewa,

nic mnie nie różni od zwykłochleba.

alt

Roku pewnego, dobrze pamiętam

spędziłem bardzo niezwykłe święta

u pewnej Wiedźmy, co Skrzata chowa -

u niej tradycja zupełnie nowa.

Nie dość, że wcale mnie nie ubrała

to jeszcze słodką melasę wlała

w środek mojego ciała gibkiego

do harców takich nie przywykłego!

A po melasie, kakao w proszku

i cytrynową skórkę po prostu.

Tak się tym wszystkim zbulwersowałem,

że już o portki nie zapytałem,

myśl o surducie nie zaświtała,

na jednej szelce gdzieś zadyndała…

Zanim się całkiem zorientowałem,

już w piekarniku wylądowałem.

A potem, potem… to było piękne,

niewysłowione, w magię zaklęte –

dostałem krawat z czerwonej wstążki

i do kucharskiej trafiłem książki!

No a poza tym, dekorowałem -

w Pannę Iglastą się nawtulałem,

i przyznam szczerze, że było miło,

choć do surduta trochę się ckniło:)

© Naskalna

Przepis na Piernikowe Ludki:

0,5 kg mąki

pół słoika miodu (40 dkg)

20 dkg cukru pudru

4 dkg rozpuszczonego masła

2 jajka

1dkg sody (kopiasta łyżeczka)

½ dkg korzeni (imbir, cynamon, goździki, lub gotowa przyprawa do pierników)

Wszystko wymieszać i zagnieść ciasto, które ma kilka dni leżakować w lodówce, zawinięte w folię. Potem rozwałkowywać na stolnicy, obficie podsypując mąką, i wycinać kształty foremką ludzikową. Piec na papierze pergaminowym przez 10-15 minut, w piekarniku nagrzanym do 180 stopni C. Gdy się zaczną złocić i rumienić z powodu nagości, wyciągać z piekarnika i zdjąć z blaszki. Po wystudzeniu, pakować do puszki, do późniejszych celów konsumpcyjnych lub ubierać w krawaty z czerwonej wstążki i zawieszać na choinkę.

Z kucharskiej księgi czarownicy:

1. Zaleca się dodawać do ciasta piernikowego własnoręcznie kandyzowaną skórkę pomarańczową. Wówczas, po upieczeniu, kawałki skórki chrupią i na podniebieniu rozchodzi się aromat pomarańczy.

2. Jeśli mamy ochotę na niecodzienny smak pierniczków, można dodać łyżeczkę kakao do ciasta w czasie zagniatania. Zamiast kakao, można dodać parę łyżek czarnej melasy trzcinowej lub buraczanej, albo syrop klonowy… mniam!

3. Pierniczki są twarde, ale w kontakcie z ciepłem jamy ustnej, wręcz rozpuszczają się z dostarczonej podniebieniu przyjemności.

4. Uwaga do smakoszy – surdut z lukru nie zalecany. Pierniczki najlepsze saute!

Orgii smaków życzę i pozdrawiam świątecznie!

Niech wam się darzy!

Naskalna :)

***

20 komentarzy:

  1. Żywot Piernikowego Człowieczka ujął mnie szczególnie. Plus przepis, który ma wartość uzdrawiającą 1500 razy większą niż Panadol, na ten przykład.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pełna zgoda co do panaceum :) No ślicznie pod tą zaostrzona stalówkę poszłam:)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Mniam, mniam... Niestety, dla mnie jako cukrzyka to już jest świat niedostępny... :( buuu!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojej, AiR, tedy kiełki i sok z trawy polecam - cuda uczynią! Serio.
    Skalny Kwiecie: bo ja niezgorszym, wprawionym już chirurgiem jestem. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę jeszcze dodać, że cała kompozycja, włączając zdjęcia, jest dziełem Autorki.

    Która może kiedyś zaprosi Lwy na pierniki. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne wiersze, szczególnie niezwykłe przygody pierniczka :D To chyba poezja oparta na faktach, sądząc po załączonym przepisie! Cudownie :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj tak... zdecydowanie na faktach:) Szczególnie jak się ma pomagiera w osobie 8 letniego Skrzata, to trzeba być kreatywnym w kuchni:)))
    Dzięki za ciepłe przyjęcie wierszy, a na więcej zapraszam na mój blog Wyobraźni Świat.
    Pozdrawiam serdecznie, Naskalna

    OdpowiedzUsuń
  8. Ależ się miło świątecznie zrobiło. Przyłączam się do fanklubu historii piernikowego człowieczka :)
    Już się nie mogę doczekać pieczenia własnych człowieczków i reniferków na choinkę
    Pozdrawiam równie świątecznie

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratuluję wygrania konkursu:) Za późno? E tam:P

    A wiersze...same się bronią :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie tylko się bronią, ale robią na nas podbój!... I dobrze, ja tam wywieszam białą flagę, bo znam moc słowa - i magii - Naskalnej!

    Taa... Jeszcze 10 dni do pierników. Tak niewiele...
    I tak wiele.

    OdpowiedzUsuń
  11. To zwykły dachowiec... Najpiękniejsza na świecie Mysz.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie miałem pojęcia, że to Twój kot, Ewo. :) Czysty urok!

    OdpowiedzUsuń
  13. To prawda, to najbardziej miziasty kot, jakiego znam...

    OdpowiedzUsuń
  14. To ja go chyba kidnapnę...

    OdpowiedzUsuń
  15. Hm. Brzmi stanowczo. Odpuszczam.
    Tym bardziej, iż mam nieodparte przekonanie, że to kot szczęśliwy tam, gdzie jest, i z kim jest.

    OdpowiedzUsuń
  16. Kocurek jest uroczy!...ja mogę go kidnapinąć ?:)
    ----
    Skalny Kwiecie pierniczki są zapewne wyśmienite ...ślinka mi aż poleciała, bo wyglądają tak kusząco i smakowicie:P
    a piękne ci one,piękne jak malowane, bo miodem i cukrem poukraszane....mniam :P

    OdpowiedzUsuń
  17. I lekko erotyzowa... znaczy - aromatyzowane. Miód malina hou-hou.

    ;)

    OdpowiedzUsuń