O mnie

 Jestem człowiekiem rodzinnym - co prawdopodobnie nie wyróżnia mnie aż tak bardzo z tłumu Ziemian. W każdym razie Rodzina to Esencja.
  Jestem wegetarianinem, człowiekiem skupionym na diecie i przyjacielem zwierząt. Szczególnie miłośnikiem kotów, które uważam za najdoskonalszych gimnastyków planety, a przy tym stworzenia tajemnicze i uzdrawiające. Do przejścia na wegetarianizm skłonił mnie ponury los zwierząt oraz przekonanie, że bezmięsna dieta przyniesie więcej energii, zdrowia, siły i duchowego zrównoważenia.
  Poza pisaniem mam kilka innych pasji i zainteresowań, ale równie znaczącą co pisanie pasją jest z pewnością tylko SPORT, który uprawiam od lat wielu i myślę jeszcze co najmniej tyle - czyli wiele - uprawiać. Trenuję kung-fu Wing Chun, Jeet-Kune-Do, kulturystykę, biegi, pływanie... w miarę dostępnego czasu. Generatorem inspiracji jest dla mnie Bruce Lee, który wszedł do mojego serca, kiedy miałem jakieś 13 lat.
  Moje zainteresowania są, myślę, całkiem rozległe, niczym pasmo gór Chūgoku na wyspie Honsiu. A między innymi należą do nich historia, polityka, parapsychologia, psychologia, ezoteryka, kino, komputerowe gry strategiczne.
  Jestem telemaniakiem. Nie poczytuję sobie tego za wadę, prawdopodobnie z tego powodu, że jest mi z tym po prostu byczo. Najbardziej cenię filmy i seriale epoki PRL. Stanisław Bareja to mój Król Odprężenia. Z kolei serial "ponad inne" to "Gotowe na wszystko", kwintesencja amerykańskiego humoru i puenty. Szczególnie chętnie oglądam amerykańskie filmy z lat 80., maja bowiem unikalną pozytywną energię i emanują świeżością, na przykład pomysłów (kiedy dziś wiele filmów emanuje wtórnością i natłoczeniem efektów) oraz radością życia. Zwłaszcza komedie z Chevy Chase'm!
  Czytam dużo, najchętniej pisma ezoteryczne oraz książki związane z moimi zainteresowaniami; historyczne, ezoteryczne, kryminały, thrillery. Pierwsze dwie książki z działu "dorosłego", które silnie wbiły się w moją świadomość (w szkole podstawowej), to "Życie po życiu" Neville'a Randalla i "Król szczurów" Jamesa Clavella. Jednak już wkrótce nadszedł Wielki Imperator Roland Topor, mój Mistrz i Inspirator prozy absurdu, makabry i przewrotności. Dziś trafiają do mnie przede wszystkim książki pisane w pierwszej osobie, a zwłaszcza te, których autorzy objawiają przenikliwość życiowych obserwacji, zabawny sarkazm i ironiczną refleksyjność. Cenię sobie na przykład Harlana Cobena, Deana Koontza i Stephena Kinga Lat 80. (bo rozróżniam obu tych Kingów). Ciągle wracam do książek z lat dziecięcych, zwłaszcza do Nienackiego (niebywały klimat odprężenia i łagodności, uderzający na tle obecnych, zdynamizowanych pod każdym względem czasów) i Niziurskiego, którego uważam za geniusza stylu literackiego, zdecydowanie niedostatecznie docenionego.
  To jednak Alistair Maclean, którego odkryłem sobie w latach 80., pozostaje moim niezdetronizowanym Stymulatorem stylu ironii, metaforyzmu i refleksyjności - a nawet czegoś, co nazwałbym "lirycznym sarkazmem". Królewski sarkazm, ironia i cały styl literacki, ze specyficznym, niepowtarzalnym humorem Macleana sprawia, że od wielu lat jego książki (po które sięgam regularnie jak po Rozrusznik Weny) pozostają najlepszą mi lekturą, tak inspirującą jak odprężającą umysł.
  Uważam, że to Niziurski, Topor i Alistair Maclean najbardziej wpłynęli na mój styl pisania i jego specyficzny, ironiczno-absurdalny humor, za co moja wdzięczność pozostaje niezmiennie wysoka.
  Nie mogę nie wspomnieć o jeszcze jednej książce (a w zasadzie trylogii), nie masz bowiem drogi Czytelniku aż tak wielu książek, o których powiesz, że zmieniły Twoje życie. Ja mogę powiedzieć to o książce Gene Brewera "K-PAX". Książka ta okazała się ostatnim, decydującym impulsem do przejścia na wegetarianizm, a przy tym przyniosła mnóstwo cennych refleksji. Polecam ją z całego serca.
  Moje własne opowiadania oddają to, co i mnie jako czytelnika zajmuje, bawi i odpręża: humor czarny, przewrotny, makabryczny, ślizgający się na krawędzi urwiska absurdu, do którego często z krzykiem śmiertelnym spada. Gdzieniegdzie pośród szyderczych wersów przemykają całkiem poważnie oddane refleksje i przekonania, osobiste fluidy sentymentu i uczucia, choć w nawale szalonego humoru i grozy łatwo je przegapić... Piszę te opowiadania przede wszystkim w intencji rozbawienia i odprężenia Cię, Czytelniku i mam nadzieję, że tak właśnie będzie.

Jeżeli chcesz się ze mną skontaktować pisz na maila: ametyst555@gmail.com